Wpisy

, ,

Wyroki za finał Pucharu Polski 2011

Jak podaje portal pomorska.pl kilka dni temu w Bydgoszczy zapadły wyroki na uczestników Finału Pucharu Polski Legia Warszawa – Lech Poznań, który odbył się w 2011 roku.

Sam mecz odbył się mimo negatywnej opinii policji na jego temat – jednak prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski postanowił, że mecz i tak się odbędzie. W związku z zamieszkami na nim zidentyfikowano 70 osób. Większość zatrzymanych kibiców przyznała się do winy i na nich wyroki zapadły w 2012 roku.

W ostatnich dniach sąd w Bydgoszczy skazał 22 kibiców, którzy przez cały czas nie chcieli się przyznać do winy. Oskarżeni otrzymali kary więzienia (w zawieszeniu oraz kary bezwzględnego pozbawienia wolności) oraz muszą zapłacić grzywny. Wszyscy dostali dodatkowo 6-letnie zakazy stadionowe. Wobec 2 kibiców sąd umorzył postępowanie. Część kibiców będzie musiała zapłacić zadośćuczynienia za wyrządzone  na stadionie szkody.

Źródło: Pomorska.pl

foto: Paweł Skraba

Losowanie par półfinałowych Pucharu Polski

Po ostatnim ćwierćfinałowym meczu Pucharu Polski, odbyło się losowanie par półfinałowych. Podgrzane kuleczki „wylosowały” pary Lech Poznań – Pogoń Szczecin oraz Wigry Suwałki – Arka Gdynia. Mecze odbędą się wiosną, pierwsze mecze na przełomie lutego i marca, rewanże na początku kwietnia. Finał, tradycyjnie już, na Stadionie Narodowym 2 maja.

,

[Felieton] Co zrobi Prezes?

W czasie gdy internety kłócą się na temat tego, czy Elana jest w topie polskich ekip spod znaku „H” czy nie, w Pucharze Polski dzieją się bardzo interesujące rzeczy. Rzeź na faworytach trwa w najlepsze. Wczoraj z rozgrywkami pożegnała się Lechia Gdańsk, zaliczając agrowpierdol w Niepołomicach. Wcześniej z walki o puchar wypadła Legia Warszawa, wypadło też Zagłębie Lubin.

Kanapowi kibice powiedzą zapewne, że to dobrze, że to norma. Że to właśnie sens tych rozgrywek, dać mniejszym klubom szansę pokazania się w Polsce, czy nawet rozegrania meczu na Stadionie Narodowym. I tutaj zaczynają się schody. Ambicje sportowe z jednej strony, natomiast z drugiej strony mamy ten piękny majowy dzień i finał na Narodowym. Patrząc po wynikach, gwałtownie kurczy się grono ekip które mogłyby chociaż spróbować pokazać się tam na poziomie Lecha czy Legii.

Przypominam gorącym głowom, Lech dostał zakaz wyjazdowy na całą edycję 2016/2017. Różne kombinacje przy tej okazji się już odbywały. Jednak Lech nie jeździ. Na razie to nie problem, wczoraj bez wsparcia z trybun, piłkarze Kolejorza poradzili sobie łatwo w Chorzowie z Ruchem. Przy założeniu, że Boniek będzie trwał przy swoim i Lech na Narodowy nie wejdzie, odpadła w tym meczu chyba ostatnia ekipa która nie miałaby problemu z wykorzystaniem puli 10 tysięcy biletów. Kilka godzin wcześniej odpadł Górnik Zabrze, choć wojujący z klubem i prezydent Zabrza, też poradziłby sobie na Narodowym.

Kto nam zatem pozostał? Wiemy już, że w półfinale zagra któryś z „kopciuszków”; Wigry lub Jastrzębie. W walce nadal są Arka, Śląsk, Wisła, Jagiellonia i Pogoń. Kibiców mniejszych klubów chciałbym przeprosić, ale zakładam jednak, że awans wywalczą mocniejsze zespoły, co nie wyklucza oczywiście niespodzianek. W ćwierćfinałach spotkać mogą się Arka-Śląsk, Lech-Wisła, i ktoś z pary Pogoń – Jaga zaraz z Puszczą Niepołomice.

Półfinały zostaną rozlosowane, więc na tym etapie gdybanie możemy zakończyć, resztę wyjaśni boisko. Z ekip które pozostały w walce o Puchar tylko Lech bez wsparcia zgód zapełniłby trybunę za bramką. Liczę po cichu na taką opcję w wykonaniu Jagiellonii jeżeli uda im się awansować to finału, wszak z Białegostoku do Warszawy (nawet w trakcie męczących remontów) jedzie się 3-4 godziny, pociągiem pewnie szybciej. Czy któraś z pozostałych ekip wypełni trybunę za bramką? Wybaczcie, ale śmiem wątpić.

Co stanie się w przypadku kiedy do finału trzeci raz z rzędu awansuje Lech? Co zrobi Prezes Boniek? Czy ugnie się pod presją? A taka na pewno będzie, jeżeli Lech miałby jednak zostać w Poznaniu, czyniąc tym samym finał smutnym widowiskiem. Patrząc na wyniki i drabinkę, musiał zacząć już obmyślać jakiś plan na taką okoliczność. Szkoda by prestiż rozgrywek, który tak mozolnie jest odbudowywany, znowu stracił przez decyzje centrali.

AdamS

, ,

Cracovia Kraków – Jagiellonia Białystok, PP 09.08.2016

Krótko po derbowym spotkaniu z Wisłą na którym przy Kałuży pojawiło się 14000 widzów, przyszedł czas na kolejny mecz który Cracovia rozegrała w roli gospodarza. Do Krakowa przyjechała Jagiellonia na mecz II rundy Pucharu Polski. Zarówno frekwencja Cracovii jak i liczba kibiców gości nie powaliła na kolana. W klatce zasiadło 67 kibiców z Białegostoku. Przedstawiamy relację kibiców Pasów z tego spotkania:

Derbowe emocje tkwią jeszcze w sercach wielu kibiców, ale czas mija nieubłaganie – po piątkowym zwycięstwie przyszedł czas na mecz Pucharu Polski z Jagiellonią.

Zjawisko tzw „jednomeczowców” jest znane i popularne w całej Polsce. W piątek derbowe spotkanie oglądał na naszym stadionie komplet widzów. Dzisiaj przy ul. Kałuży zjawiło się zaledwie 4281 widzów. Zachowując wszelkie proporcje i wybiegając marzeniami daleko w przyszłość – w przypadku gry Cracovii w Lidze Mistrzów, mecze rozgrywane byłyby we wtorki lub w środy o 20:45. Mecz z Jagiellonią przypadł na wtorek, na godzinę 20:30. Niech to „górnolotne” porównanie da do myślenia tym obecnym w piątek, a nieobecnym dzisiaj. Wstyd – tylko to ciśnie się na „usta” i klawiaturę.

Od początku meczu, mimo nędznej frekwencji na sektorze „D” dawaliśmy radę. Na starcie wróciliśmy jeszcze do piątkowego wydarzenia i głośno zaśpiewaliśmy m.in. kto rządzi w Królewskim mieście. W pierwszej połowie w dużej mierze skupiliśmy się na ubiegłych Derbach, stąd takie przyśpiewki jak „Kraków jest nasz” czy „Każdy to powie…”. Generalnie pierwsza część meczu mimo niewielkiego składu liczbowego była naprawdę dobra.

Drugą część meczu rozpoczęliśmy od tradycyjnego „rozruszania się”. Oko, a w szczególności słuch cieszyć mogło spore zaangażowanie obecnych w młynie – widać było, że mimo, iż nielicznie, na sektorze „D” znalazły się nieprzypadkowe osoby. Jako, że mecz pucharowy nie wywoływał jakiegoś ogromnego ciśnienia, mogliśmy co nieco przećwiczyć. Wielokrotnie próbowaliśmy wdrożyć w nasz repertuar przyśpiewkę „Czas garbatej doli…”, która jednak nie wychodziła tak jak powinna. Przed przerwą gniazdowy zaapelował, aby każdy zgromadzony na „D” przypomniał sobie słowa tejże przyśpiewki. I w końcu można być zadowolonym z efektu! Po początkowo monotonnym wykonaniu, zaczęliśmy śpiewać naprawdę głośno, zwłaszcza w momentach, w których przyciszaliśmy nasz śpiew. Miejmy nadzieję, że ów przyśpiewka na stałe zagości w naszym repertuarze, bo przy tym tekście i melodii można bawić się naprawdę wyśmienicie!

Po meczu jeszcze raz podziękowaliśmy piłkarzom za piątkowe Derby oraz za meczową walkę.

Kibice Jagiellonii dotarli do Krakowa w ok. 60 osób, wywieszając jedną flagę. W sektorze „D” byli kompletnie nie słyszalni.

My już w piątek widzimy się na zgodowym meczu w Poznaniu. CRACOVIA & LECH!

źródło: tylkocracovia.pl
foto: cracovia.pl

Puchar Polski, II runda, 09.08.2016

Osiem spotkań II rundy Pucharu Polski za nami. Bez rewelacyjnych liczb wyjazdowych, bez ciekawszych wydarzeń na trybunach. Z rozgrywkami pożegnały się już trzy ekstraklasowe drużyny; Korona przegrała z Puszczą Niepołomice, Termalica z Wigrami Suwałki. Odpadła też Cracovia po porażce z Jagiellonią na własnym boisku.

Najciekawiej z dzisiejszych spotkań zapowiadał się pojedynek Zagłębia Sosnowiec z Wisłą Kraków. Wisła już tradycyjnie wspierana była przez Ruch, ale ich liczba na sektorze gości nie była rewelacyjna. W sumie to wg. Wisły 227 osób. Na płocie sektora gości pojawiła się jedna flaga – Wisła Sharks. Gospodarzy wspierała delegacja kibiców Czuwaju Przemyśl.

Symbolicznie swoje wyjazdy zaliczyli kibice Korony Kielce (ok. 50 w Niepołomicach), Jagiellonii (67 osób w Krakowie). Raków obecny w Ostrowcu w ok. 70 osób. I to byłoby na tyle. Na pozostałych stadionach puste sektory gości. W Bielsku-Białej kilka osób z Poznania obecnych na sektorach gospodarzy. Górnik Łęczna konsekwentnie bojkotuje mecze pierwszej drużyny.

Najwyższa frekwencja wśród dzisiejszych spotkań PP to ponad 4500 widzów na meczu Podbeskidzie – Lech, ok. 3500 w Sosnowcu. Jutrzejszy hit tej rundy PP Górnik – Legia zgromadzi prawdopodobnie więcej widzów niż oba te spotkania razem wzięte.

cracovia-jagiellonia-facebook.com-terazpasy-0001

Cracovia – Jagiellonia, foto: FB/terazpasy

cracovia-jagiellonia-facebook.com-terazpasy-0002

Cracovia – Jagiellonia, foto: FB/terazpasy

cracovia-jagiellonia-facebook.com-jagiellonczycy-0001

Cracovia – Jagiellonia, foto: FB/Jagiellonczycy

miedz-gorni.leczna.www.facebook.com-ultrasml-0001

Miedź Legnica – Górnik Łęczna, foto: FB/ultrasml

niepołomice-korona-faceboom.com-korona.kielce.oficjalna-0001

Puszcza Niepołomice – Korona Kielce, foto: FB/korona.kielce.oficjalna

wigry-nieciecza-suwalszczanie.pl-0001

Wigry Suwałki – Termalica Nieciecza, foto: FB/wigry-suwalki

zaglebie.sosnowiec-wisla.krakow-zaglebie.sosnowiec.pl-0002

Zagłębie Sosnowiec – Wisła Kraków, foto: zaglebie.sosnowiec.pl

zaglebie.sosnowiec-wisla.krakow-zaglebie.sosnowiec.pl-0003

Zagłębie Sosnowiec – Wisła Kraków, foto: zaglebie.sosnowiec.pl

kszo-rakow-001

KSZO Ostrowiec – Raków Częstochowa, foto: kibicekszo.com

kszo-rakow-002

KSZO Ostrowiec – Raków Częstochowa, foto: kibicekszo.com

,

Kolejorz w Pucharze Polski w latach 2000-2016

Puchar Polski jest dla wielu klubów szansą by zaistnieć na piłkarskiej mapie Polski, by zmierzyć się z najsilniejszymi klubami czy też „zwiedzić” najnowsze polskie stadionu. Dla fanatyków topowych ekip, które rok w rok kiszą się w tym samym gronie, PP jest szansą by pojechać na stadion którego jeszcze nie odwiedzili.

Niestety przez wiele lat wiele klubów te rozgrywki traktowało po macoszemu, co zdecydowanie nie odpowiadało podejściu kibiców. Nie każdy sezon mógł zakończyć się finałem który byłby również kibicowskim wydarzeniem. Czasy się jednak zmieniają, w tej kwestii chyba na lepsze. Prezesura Zbigniewa Bońka odcisnęła piętno również na tych rozgrywkach. Pojawiły się większe pieniądze za udział czy też zdobycie trofeum. W końcu finał rozgrywany jest na odpowiednim stadionie – Stadionie Narodowym. Móc dopingować z takich trybun chciałaby chyba każda polska ekipa.

Poprzednie sezony układały się tak, że dwa z trzech finałów tam rozegranych to wewnętrzna rywalizacja Lecha Poznań z Legią Warszawa. Kibicowska Polska śmieje się, że to takie rozgrywki w których grają wszyscy a w finale i tak spotkają się Lech z Legią. Niemniej jest to szansa dla innych klubów by móc zagrać na tym stadionie. Jest kilka ekip które mogłyby się pokazać równie dobrze jak Kolejorz z Legią. Najpierw jednak trzeba przedrzeć się przez pułapki zastawione przez kluby z niższych lig, a co najważniejsze, najpierw trzeba tam pojechać. I tak topowe polskie ekipy mają możliwość pojechać do Sanoka, Grudziądza czy Kalisza.

Na stronie fanatyków Kolejorza pojawił się zaje*isty tekst o wyjazdach Lecha w Pucharze Polski od 2000 roku. W tym czasie Kolejorzowi udało się pięciokrotnie zagrać w finale. Jeszcze w czasach kiedy rozgrywano mecz i rewanż, Lech mierzył się w 2004 roku z Legią i ku ogromnej radości w Poznaniu, wygrał ten dwumecz. Później spotykał się z Legią jeszcze trzykrotnie, wszystkie finały przegrywając. Po drodze udało się Lechowi wygrać tylko raz, na Stadionie Śląskim z chorzowskim Ruchem. Tekst kibiców Lecha nie obejmuje jednak tych spotkań, możecie za to znaleźć tam informacje o wszystkich wyjazdach Kolejorza w ciągu ostatnich 16 lat do etapu półfinałów włącznie. Zapraszamy do lektury, którą znajdziecie pod tym linkiem! Znajdziecie tam również link do podsumowania pięciu finałów w jakich Kolejorz zagrał w XXI wieku.

, , ,

Z cyklu „100 meczów…”, Legia Warszawa – GKS Katowice, finał Pucharu Polski, 18.06.1995

Witamy w pierwszej części cyklu „100 meczów które wstrząsnęły Polską”! Jak pisaliśmy już w zapowiedzi tego cyklu, odbędziemy swoistą podróż przez ponad dwie dekady najciekawszych wydarzeń na polskich stadionach. Będzie o meczach reprezentacji, polskich rozgrywkach oraz spotkaniach polskich ekip w europejskich pucharach. Kolejne części cyklu będą prezentowane regularnie, najprawdopodobniej w każdy weekend. Zaczynamy od spotkania z roku 1995 między Legią Warszawa a GKS Katowice jakie odbyło się w finale Pucharu Polski na Łazienkowskiej.

Wiele rzeczy zostało powiedzianych i napisanych o tym spotkaniu, od opinii że to największa zadyma w historii polskiej postkomunistycznej piłki, aż po porównania tego meczu do wydarzeń na Heysel. To porównanie akurat wydaje się być mocno nie trafione, na Łazienkowskiej na szczęście nikt nie zginął, choć awantura była gruba.

Połowa lat 90-tych to „dzikie” czasy na polskich stadionach, dym gonił dym. Policja była bezradna, nie miała skutecznych narzędzi do walki z chuliganami. Uregulowania prawne sprawiały, że zadymiarze byli praktycznie bezkarni. Obecnie mówi się, że najpoważniejszymi konsekwencjami awantury z policją w tamtych latach był wpie*dol w suce i na komendzie oraz w najgorszym wypadku kolegium. Teraz to poważne zarzuty, sanki i nierzadko wyrok.

Przyznam szczerze, że nie pamiętam nawet na jakiej zasadzie wybierano gospodarza spotkań finałowych Pucharu Polski w tamtych czasach. Cóż, tym razem padło na Warszawę, może dlatego, że już zawczasu uznano, że Legia to trofeum zdobędzie i dobrze byłoby celebrować to na Łazienkowskiej. Ciekawostką dla młodszego pokolenia może być fakt, że sektor gości w tamtych latach znajdował się po drugiej stronie stadionu na łuku, dopiero po pewnym czasie uznano, że wygodniej będzie gości doprowadzać i kontrolować od strony kanału i tam właśnie na późniejsze lata przeniesiono sektor gości. Po tej stronie pozostał zresztą do dnia dzisiejszego.

Los chciał, że w finale zmierzyły się Legia i GKS Katowice. Tutaj muszę pokusić się o małą gdybologię, ponieważ niewiele brakowało by zamiast GKS Katowice do Warszawy na finał przyjechał Lech Poznań. Czasy były takie, że finalista PP, w przypadku gdy zdobywca MP wygrywał również PP, grał w europejskich pucharach. Pamiętać też trzeba, że całe rozgrywki Pucharu Polski w tamtych latach odbywały się w systemie jednomeczowym, nie rozgrywano rewanżu na stadionie drugiej drużyny. Ciśnienie w Poznaniu na awans do finału było ogromne. Największe chyba ze strony poznańskich kibiców, którzy już ostrzyli sobie zęby na konfrontację ze znienawidzoną Legią. Połowa lat 90-tych to był okres w którym chuligańska ekipa Kolejorza znajdowała się na fali wznoszącej, było o nich coraz głośniej, co potwierdziły liczne awantury tamtych lat, dość by wspomnieć o dwóch konkretnych dymach na Bułgarskiej (de facto oba przy okazji meczów z Legią) w latach ’96 i ’97.

Niestety Lechowi nie dane było pojawić się w Warszawie, to za sprawą dziwnych sportowych decyzji podczas tamtego półfinałowego meczu. Trener Kolejorza Romuald Szukiełowicz przed karnymi zmienił bramkarza który miał być jego asem w rękawie. Poznańska publiczność po dziś dzień bluzga na tamtą decyzję. Lech przegrał serię rzutów karnych przed ponad 15 tysiącami kibiców i do Warszawy pojechać mógł GKS Katowice.

Nigdy nie dowiemy się jak mógłby wyglądać tamten finał przy obecności ekipy Lecha. Równie dobrze mogłoby odbyć się bez najmniejszych incydentów, choć w to trudno uwierzyć. Wielu warszawskich fanów długo żałowała, że miejsce Lecha w klatce zajęła katowicka GieKSa. Gdyby wydarzenia toczył się tak jak to miało miejsce, można byłoby się spodziewać jeszcze grubszej awantury.

W zależności od źródeł które relacjonują tamte wydarzenia różna jest liczba kibiców gości. W zinach znaleźć można liczby od 430 do nawet 700 osób na sektorze gości. Przyznacie, dość duża rozbieżność. Faktem jest, że GKS miał w Warszawie tego dnia pecha. Już przed meczem tracą dwie flagi, w trakcie meczu kolejne dwie. Jak to zwykle bywa w przypadku relacji z tamtych lat, pojawiły się różne wersje dotyczące ilość flag straconych przez GieKSę. Wg. innych źródeł w ręce Legii wpadły tylko trzy fany. Po końcowym gwizdku z Żylety wysypują się kibole i biegną prosto pod sektor gości by dobrać się do przyjezdnych, gdzie zanim zdążyli cokolwiek zdziałać pojawia się duży oddział policji. Nie mogąc zaatakować GieKSy cały impet ataku skierowany zostaje w stronę interweniującej policji. Leci w nich wszystko co było pod ręką; krzesełka wyrwane z Żylet, drewniane ławki, kamienie i jakieś pręty.

Według relacji Legionistów, gdy ci walczyli z policją, z sektora gości słychać było „Jebać Legię”… W miarę rozwoju wydarzeń z Żylety i pozostałych sektorów wybiega coraz więcej osób, na murawie z policją awanturuje się już ok. 400 osób. Nie radzącej sobie z tłumem prewencji na odsiecz ruszają mundurowi na koniach, w które również leci trochę przedmiotów. W końcu na płytę boiska wyjeżdżają polewaczki, które na chuliganach nie robią absolutnie żadnego wrażenia. Słowem apokalipsa. Żadne słowa nie oddadzą tego co działo się tego dnia na stadionie jak zdjęcia, których kilkanaście znajdziecie poniżej.

Oddajmy teraz głos uczestnikom tamtych zajść. W pierwszej kolejności dwa skany z zinów „No Name” oraz „Szalikowcy”:
zin-noname-0001 zin-szalikowcy-0001Oraz dwie relacje tekstowe kibiców Zagłębia Sosnowiec oraz GKS Katowice, jakie pojawiły się w TMK, a pochodzą z zinów „Bandyci znad Brynicy” oraz „Tifosi”:

„Na ten mecz w Sosnowcu czekano już od dawna. Pojechały dwa autokary plus kibice którzy wyruszyli pociągami. Razem fanów z Sosnowca było ok. 200. Kibole którzy podróżowali autokarami lekko się spóźnili, po drodze obrzucając kamieniami jeden z autokarów GKS-u. Ci co przyjechali pociągami w nocy lub rano zaliczyli kolejno zgony, większość najeb*** leżała pod Zamkiem Królewskim i fontanną pod Pałacem Kultury. „Fiedia” popchnął Legionistom dwie dziewczyny za wino. Na meczu wspaniała atmosfera, doping, race. Legia zdobyła Puchar Polski. Potem zaczyna się szaleństwo, a po szaleństwie… zadyma, jedna z większych w ostatnim czasie w kraju. Atak kibiców na GKS i policję. Dupy dali kibice GKS-u, którzy nic nie zrobili. Dla większego efektu użyto armatek wodnych, które potem zostały uszkodzone! Do akcji zostały włączone oddziały pał na koniach. Zadyma cały czas rozgrywała się na płycie boisk, potem przeniosła się poza stadion, na ulice Warszawy, gdzie policja miała już zdecydowaną przewagę. Zaczęło się pałowanie, spisywanie i zgarnianie. Powrót do Sosnowca pociągami i autokarami. Po drodze w jednym ze sklepów na stacji CPN-u znika towar z półek za który nic nie płacimy.”

„Do Warszawy prawie wszyscy kibice GKS-u pojechali autokarami, ale byli też tacy, co jechali pociągiem. Na każdym zajeździe wielkie bydło, kradzieże, demolki. Przed Warszawą pały zatrzymały autokary. Czekaliśmy na resztę GieKSy by wspólnie wjechać do stolicy. Wszyscy kibole wyszli na drogę, wspólny śpiew i zablokowaliśmy trasę na 15 minut. W Warszawie kibole Legii rzucali kamieniami i w większości autokarów powybijali szyby. Na meczu nas ponad 600 osób. Legia skasowała z płotu flagę. Potem jeszcze parę razy, ale od razu leciały na nich ławki. Po meczu kibole Legii wyszli na boisko i od razu duża ilość Legionistów ruszyła do nas. Ostra wymiana kamieni, a potem wojna kibiców Legii trwała już tylko z pałami. Droga do Katowic była podobna, jak ta do Warszawy.”

Konsekwencje tej niemałej przecież awantury to, z perspektywy czasów obecnych, „tylko” 31 zatrzymanych osób i zamknięcie stadionu aż na jedno spotkanie. Wyobrażacie sobie jaka histeria zapanowałaby w mediach gdyby taka zadyma odbyła się teraz? Przypomnijcie sobie reakcje po finale Lech – Legia w Bydgoszczy…
201206262108_1 201206262108_2 201206262109_3 201206262109_4 201206262109_5 201206262109_6 201206262109_7 201206262109_8 201206262109_10 201206262110_11 201206262111_12 201206262111_13 201206262111_14 201206262111_15 201206262112_16 201206262112_17
Zdjęcia pochodzą ze strony hooligans.cz, ale niestety nie wiemy nic na temat ich autorów, a szkoda bo uwiecznili jedną z największych o ile nie największą awanturę lat 90-tych.

,

W Olsztynie spodziewają się kompletu na meczu PP z Ruchem Chorzów

Bardzo ciekawe losowanie Pucharu Polski dla olsztyńskiego Stomilu. Po wyeliminowaniu ROWu Rybnik, Stomil na własnym stadionie zmierzy się z chorzowskim Ruchem. Władze klubu i kibice spodziewają się kompletu widowni na tym spotkaniu. Ruch jest dla Stomilowców atrakcyjnym przeciwnikiem, władze klubu zdecydowały się na to spotkanie podnieść ceny biletów. Mimo tego, na stadionie oczekiwany jest komplet publiczności.

W kolejnej rundzie na zwycięzce tego spotkania czeka lepsza drużyna z pary Podbeskidzie – Lech Poznań. Nawet w przypadku awansu ekipy z Olsztyna i zwycięstwa Kolejorz, kibicom Stomilu nie będzie dane pojawić się w Poznaniu, ponieważ na Lecha nałożono po finale PP karę w postaci nakazu rozgrywania spotkań PP w obecnej edycji bez udziału publiczności.

twitter

, ,

1135 biletów dla Legii na wyjazd do Zabrza

Po ośmiu latach nieobecności na sektorze gości w Zabrzu, Legioniści w końcu będą mieli okazję by się tam pokazać. Na długo remontowany stadion w Zabrzu nie wpuszczano w ogóle gości. Kilka ekip mogło się tam pojawić dzięki uprzejmości Torcidy, ale liczby nie mogły być takie jak w przypadku normalnego sektora gości, a i w Zabrzu nie chcieli się ze wszystkimi ekipami dogadywać i pomagać w wejściu na i tak małą jedyną otwartą trybunę.

Przyjezdni w Zabrzu mogą normalnie wchodzić na sektor od wiosny poprzedniego sezonu. Legia jednak nie miała możliwości gościć w Zabrzu. Teraz na pucharowy wyjazd otrzymali 1135 biletów, które miejmy nadzieję wykorzystają w całości.

Wygląda na to, że w chwili obecnej to maksymalna liczba kibiców gości jaką będzie się wpuszczać na nowy stadion, którego obecna pojemność to niewiele ponad 24 tysiące miejsc. Liczba ta wzrośnie w momencie oddania całego obiektu i będzie wynosić ponad 1500. Jest jednak możliwość, że sektor gości będzie znacznie pojemniejszy. Wg. wstępnych założeń mógł pomieścić nawet ponad 2800 kibiców, ale czy z takiej możliwości skorzystają władze Górnika przekonamy się dopiero po oddaniu całego obiektu do użytku.

źródło: legioniści.com / roosevelta81.pl

twitter