Wpisy

Gala FEN jeszcze raz…

Smród po gali FEN nadal wisi nad katowickim Spodkiem. Nie dosyć, że panowie w mundurach (wg. różnych danych zabezpieczało imprezę nawet 1200 funkcjonariuszy) odmówili dwóm grupom możliwości spotkania się ze sobą i rzeczowej wymiany argumentów. Po kibolsku, wszak po jednej stronie czekała ekipa KSGKS, po drugiej nowa koalicja z Ruchem na czele… Ku niezadowoleniu wielu osób, pod Spodkiem do niczego, poza małym pokazem fajerwerków, nie doszło.

Wkroczyła policja, która szybko ostudziła zapały obu stron. Jednak jak się właśnie okazuje, to nie koniec tej imprezy. Mundurowi żądają zwrotu kosztów zabezpieczenia gali. Idze o kwotę 233 tysięcy złotych, na tyle komendanty i ich pomagiery, wycenili awanturę której nawet nie było. Na miejsce trzeba było wzywać dodatkowe posiłki, itd… Żeby było śmieszniej policja oczekuje zapłaty za interwencję której nikt z obecnych pod Spodkiem sobie nie życzył…

, ,

GKS Tychy – GKS Katowice 01.10.2016

Czas na relację fanatyków GKS Tychy z derbowego spotkania z katowicką GieKSą. Nasze fotki z tego meczu pod tym linkiem. Poniżej relacja gospodarzy:

Od samego rana czuć było derbowy klimat na mieście. My zbieramy się 3 godziny przed meczem i robimy przemarsz pod stadion. Na zbiórkę zrobiliśmy 400 derbowych chust , które rozchodzą się już tam w ekspresowym tempie. Idąc ulicą Edukacji w około 1000 głów z flagą na przodzie, odpalamy sporo piro – race, świece dymne, petardy. Większość z nas w kominach czy chustach co daje fajny efekt. Pod stadionem idziemy w stronę miejsca, gdzie podstawieni zostali gieksiarze, ale we wszystko mieszają się psy i polewaczka w efekcie czego 4 osoby zostają zawinięte. Jeżeli chodzi o sam mecz – nas w młynie nadkomplet – koło 3tysięcy gardeł. W pierwszej połowie rozwijamy sektorówke „FanaTychy” w asyście towarzyszącego jej napisu „bardzo dobrze znani – kibice z miasta sypialni”. Po jej opuszczeniu odpalonych zostaje ponad 50 rac, a następnie kilkanaście świec dymnych w naszych barwach. W drugiej połowie na płocie ląduje dywan w barwach naszej rywalki i jej zgód po czym zostaje spalony. Chwilę później wpada bramka na 1:0 co jeszcze bardziej napędza doping. Mecz takim wynikiem się kończy. Na sektorze widocznie są także transy dla chłopaków za kratami (PDW!). Wspierają nas wszystkie zgody (co do liczb to określą się sami). Gieksa nie pokazała nic poza wbiegnięciem z góry na dół sektora gości hehe. Przez większość meczu z naszej perspektywy niesłyszalni. O swojej „wyselekcjonowanej” liczbie niech napiszą sami. DERBY DLA TYCHÓW !

FOOTBALLGANG’71

źródło: FB/FootballGang’71

, ,

Miedź Legnica – GKS Katowice 17.09.2016

Najciekawszy kibicowsko mecz w tej kolejce pierwszej ligi. 616 kibiców GieKSy na sektorze gości w Legnicy. Frekwencja na meczu nie powaliła na kolana, nie mogło być inaczej skoro spotkanie odbyło się w rzęsistym deszczu. GKS wspierało 3 kibiców Górnika Zabrze, po stronie Miedzi delegacje Śląska Wrocław i Promienia Żary. Brak oprawy po obu stronach boiska.
miedz-gks-0001 miedz-gks-0002 miedz-gks-0003 miedz-gks-0004 miedz-gks-0005 miedz-gks-0006 miedz-gks-0007 miedz-gks-0008foto: gieksa.pl

, ,

Podbeskidzie Bielsko-Biała – GKS Katowice 02.09.2016

Dobry wyjazd kibiców GKS Katowice, w klatce na stadionie Podbeskidzia zasiadło 758 kibiców gości, w tym 34 kibiców Banika Ostrava i 14 Górnika Zabrze. GieKSiarze sami określają ten wyjazd jako jeden z lepszych pod względem dopingu w ostatnich latach. Swoje dorzucili do tego piłkarze, którzy pokonali faworyzowane Podbeskidzie. Na meczu w sumie 6685 widzów, co wg. władz Podbeskidzia stanowi na razie rekord na tym obiekcie. Zdjęcia z meczu dzięki uprzejmości gieksa.pl!
podbeskidzie-katowice-0015 podbeskidzie-katowice-0010 podbeskidzie-katowice-0011 podbeskidzie-katowice-0014 podbeskidzie-katowice-0016 podbeskidzie-katowice-0012 podbeskidzie-katowice-0013Cała galeria z tego spotkania na gieksa.pl

, ,

Hit I ligi bez kibiców gości?

W piątek kolejce I ligi w Katowicach dojdzie do starcia GKS Katowice z Zagłębiem Sosnowiec. Niestety wszystko wskazuje na to, że spotkanie to odbędzie się bez kibiców gości. Taką decyzję ma jutro ogłosić wojewoda śląski Jarosław Wieczorek. Zainteresowane kluby zostały już o tej decyzji, na razie nieoficjalnie, poinformowane. W zasadzie wszyscy czekają na oficjalne potwierdzenie, nic nie wskazuje na to by wojewoda zgodził się na udział fanatyków Zagłębia w tym meczu.

Klatka na stadionie przy ulicy Bukowej może pomieścić niewiele ponad 400 osób, i taką właśnie pulę biletów gotów był przekazać gościom GKS Katowice. Swoje trzy grosze do tej decyzji dołożyła zapewne śląska policja, która wskazuje na to, że nie będzie można zapewnić bezpieczeństwa przed, w trakcie i po meczu.

, ,

Banik & GieKSa trafiają Brno na trasie

Przy okazji rozgrywanego w sobotę meczu Karvina – Zbrojovka Brno ekipa Banika & GieKSy (6 dych, głównie młodych w tym 20 kibiców klubu z Katowic) trafiła na trasie ekipę z Brna. Według relacji kibiców Banika trafionych zostało 5-6 aut.

Krótka relacja kibiców GieKSy z Bogucic z tej akcji:

Wczoraj 60-osobowa ekipa GieKSy i Banika trafia na trasie Brno, ci którzy nie zdążyli uciec nie będą miło wspominać tego spotkania. GKSFCB!

20150720232502-738623

 

źródło: Bogucice Bastion GieKSy

, , ,

Z cyklu „100 meczów…”, Legia Warszawa – GKS Katowice, finał Pucharu Polski, 18.06.1995

Witamy w pierwszej części cyklu „100 meczów które wstrząsnęły Polską”! Jak pisaliśmy już w zapowiedzi tego cyklu, odbędziemy swoistą podróż przez ponad dwie dekady najciekawszych wydarzeń na polskich stadionach. Będzie o meczach reprezentacji, polskich rozgrywkach oraz spotkaniach polskich ekip w europejskich pucharach. Kolejne części cyklu będą prezentowane regularnie, najprawdopodobniej w każdy weekend. Zaczynamy od spotkania z roku 1995 między Legią Warszawa a GKS Katowice jakie odbyło się w finale Pucharu Polski na Łazienkowskiej.

Wiele rzeczy zostało powiedzianych i napisanych o tym spotkaniu, od opinii że to największa zadyma w historii polskiej postkomunistycznej piłki, aż po porównania tego meczu do wydarzeń na Heysel. To porównanie akurat wydaje się być mocno nie trafione, na Łazienkowskiej na szczęście nikt nie zginął, choć awantura była gruba.

Połowa lat 90-tych to „dzikie” czasy na polskich stadionach, dym gonił dym. Policja była bezradna, nie miała skutecznych narzędzi do walki z chuliganami. Uregulowania prawne sprawiały, że zadymiarze byli praktycznie bezkarni. Obecnie mówi się, że najpoważniejszymi konsekwencjami awantury z policją w tamtych latach był wpie*dol w suce i na komendzie oraz w najgorszym wypadku kolegium. Teraz to poważne zarzuty, sanki i nierzadko wyrok.

Przyznam szczerze, że nie pamiętam nawet na jakiej zasadzie wybierano gospodarza spotkań finałowych Pucharu Polski w tamtych czasach. Cóż, tym razem padło na Warszawę, może dlatego, że już zawczasu uznano, że Legia to trofeum zdobędzie i dobrze byłoby celebrować to na Łazienkowskiej. Ciekawostką dla młodszego pokolenia może być fakt, że sektor gości w tamtych latach znajdował się po drugiej stronie stadionu na łuku, dopiero po pewnym czasie uznano, że wygodniej będzie gości doprowadzać i kontrolować od strony kanału i tam właśnie na późniejsze lata przeniesiono sektor gości. Po tej stronie pozostał zresztą do dnia dzisiejszego.

Los chciał, że w finale zmierzyły się Legia i GKS Katowice. Tutaj muszę pokusić się o małą gdybologię, ponieważ niewiele brakowało by zamiast GKS Katowice do Warszawy na finał przyjechał Lech Poznań. Czasy były takie, że finalista PP, w przypadku gdy zdobywca MP wygrywał również PP, grał w europejskich pucharach. Pamiętać też trzeba, że całe rozgrywki Pucharu Polski w tamtych latach odbywały się w systemie jednomeczowym, nie rozgrywano rewanżu na stadionie drugiej drużyny. Ciśnienie w Poznaniu na awans do finału było ogromne. Największe chyba ze strony poznańskich kibiców, którzy już ostrzyli sobie zęby na konfrontację ze znienawidzoną Legią. Połowa lat 90-tych to był okres w którym chuligańska ekipa Kolejorza znajdowała się na fali wznoszącej, było o nich coraz głośniej, co potwierdziły liczne awantury tamtych lat, dość by wspomnieć o dwóch konkretnych dymach na Bułgarskiej (de facto oba przy okazji meczów z Legią) w latach ’96 i ’97.

Niestety Lechowi nie dane było pojawić się w Warszawie, to za sprawą dziwnych sportowych decyzji podczas tamtego półfinałowego meczu. Trener Kolejorza Romuald Szukiełowicz przed karnymi zmienił bramkarza który miał być jego asem w rękawie. Poznańska publiczność po dziś dzień bluzga na tamtą decyzję. Lech przegrał serię rzutów karnych przed ponad 15 tysiącami kibiców i do Warszawy pojechać mógł GKS Katowice.

Nigdy nie dowiemy się jak mógłby wyglądać tamten finał przy obecności ekipy Lecha. Równie dobrze mogłoby odbyć się bez najmniejszych incydentów, choć w to trudno uwierzyć. Wielu warszawskich fanów długo żałowała, że miejsce Lecha w klatce zajęła katowicka GieKSa. Gdyby wydarzenia toczył się tak jak to miało miejsce, można byłoby się spodziewać jeszcze grubszej awantury.

W zależności od źródeł które relacjonują tamte wydarzenia różna jest liczba kibiców gości. W zinach znaleźć można liczby od 430 do nawet 700 osób na sektorze gości. Przyznacie, dość duża rozbieżność. Faktem jest, że GKS miał w Warszawie tego dnia pecha. Już przed meczem tracą dwie flagi, w trakcie meczu kolejne dwie. Jak to zwykle bywa w przypadku relacji z tamtych lat, pojawiły się różne wersje dotyczące ilość flag straconych przez GieKSę. Wg. innych źródeł w ręce Legii wpadły tylko trzy fany. Po końcowym gwizdku z Żylety wysypują się kibole i biegną prosto pod sektor gości by dobrać się do przyjezdnych, gdzie zanim zdążyli cokolwiek zdziałać pojawia się duży oddział policji. Nie mogąc zaatakować GieKSy cały impet ataku skierowany zostaje w stronę interweniującej policji. Leci w nich wszystko co było pod ręką; krzesełka wyrwane z Żylet, drewniane ławki, kamienie i jakieś pręty.

Według relacji Legionistów, gdy ci walczyli z policją, z sektora gości słychać było „Jebać Legię”… W miarę rozwoju wydarzeń z Żylety i pozostałych sektorów wybiega coraz więcej osób, na murawie z policją awanturuje się już ok. 400 osób. Nie radzącej sobie z tłumem prewencji na odsiecz ruszają mundurowi na koniach, w które również leci trochę przedmiotów. W końcu na płytę boiska wyjeżdżają polewaczki, które na chuliganach nie robią absolutnie żadnego wrażenia. Słowem apokalipsa. Żadne słowa nie oddadzą tego co działo się tego dnia na stadionie jak zdjęcia, których kilkanaście znajdziecie poniżej.

Oddajmy teraz głos uczestnikom tamtych zajść. W pierwszej kolejności dwa skany z zinów „No Name” oraz „Szalikowcy”:
zin-noname-0001 zin-szalikowcy-0001Oraz dwie relacje tekstowe kibiców Zagłębia Sosnowiec oraz GKS Katowice, jakie pojawiły się w TMK, a pochodzą z zinów „Bandyci znad Brynicy” oraz „Tifosi”:

„Na ten mecz w Sosnowcu czekano już od dawna. Pojechały dwa autokary plus kibice którzy wyruszyli pociągami. Razem fanów z Sosnowca było ok. 200. Kibole którzy podróżowali autokarami lekko się spóźnili, po drodze obrzucając kamieniami jeden z autokarów GKS-u. Ci co przyjechali pociągami w nocy lub rano zaliczyli kolejno zgony, większość najeb*** leżała pod Zamkiem Królewskim i fontanną pod Pałacem Kultury. „Fiedia” popchnął Legionistom dwie dziewczyny za wino. Na meczu wspaniała atmosfera, doping, race. Legia zdobyła Puchar Polski. Potem zaczyna się szaleństwo, a po szaleństwie… zadyma, jedna z większych w ostatnim czasie w kraju. Atak kibiców na GKS i policję. Dupy dali kibice GKS-u, którzy nic nie zrobili. Dla większego efektu użyto armatek wodnych, które potem zostały uszkodzone! Do akcji zostały włączone oddziały pał na koniach. Zadyma cały czas rozgrywała się na płycie boisk, potem przeniosła się poza stadion, na ulice Warszawy, gdzie policja miała już zdecydowaną przewagę. Zaczęło się pałowanie, spisywanie i zgarnianie. Powrót do Sosnowca pociągami i autokarami. Po drodze w jednym ze sklepów na stacji CPN-u znika towar z półek za który nic nie płacimy.”

„Do Warszawy prawie wszyscy kibice GKS-u pojechali autokarami, ale byli też tacy, co jechali pociągiem. Na każdym zajeździe wielkie bydło, kradzieże, demolki. Przed Warszawą pały zatrzymały autokary. Czekaliśmy na resztę GieKSy by wspólnie wjechać do stolicy. Wszyscy kibole wyszli na drogę, wspólny śpiew i zablokowaliśmy trasę na 15 minut. W Warszawie kibole Legii rzucali kamieniami i w większości autokarów powybijali szyby. Na meczu nas ponad 600 osób. Legia skasowała z płotu flagę. Potem jeszcze parę razy, ale od razu leciały na nich ławki. Po meczu kibole Legii wyszli na boisko i od razu duża ilość Legionistów ruszyła do nas. Ostra wymiana kamieni, a potem wojna kibiców Legii trwała już tylko z pałami. Droga do Katowic była podobna, jak ta do Warszawy.”

Konsekwencje tej niemałej przecież awantury to, z perspektywy czasów obecnych, „tylko” 31 zatrzymanych osób i zamknięcie stadionu aż na jedno spotkanie. Wyobrażacie sobie jaka histeria zapanowałaby w mediach gdyby taka zadyma odbyła się teraz? Przypomnijcie sobie reakcje po finale Lech – Legia w Bydgoszczy…
201206262108_1 201206262108_2 201206262109_3 201206262109_4 201206262109_5 201206262109_6 201206262109_7 201206262109_8 201206262109_10 201206262110_11 201206262111_12 201206262111_13 201206262111_14 201206262111_15 201206262112_16 201206262112_17
Zdjęcia pochodzą ze strony hooligans.cz, ale niestety nie wiemy nic na temat ich autorów, a szkoda bo uwiecznili jedną z największych o ile nie największą awanturę lat 90-tych.