Liga Mistrzów 27.09.2016 Podsumowanie. Druga seria grupowych meczów w Lidze Mistrzów to przede wszystkim powrót na trybuny Bad Blue Boys. Wiele oczekiwano po ich pojawieniu się na stadionie Maksimir.

Jedni byli zawiedzeni, inni uznali, że w końcu coś się w tej konkretnej przecież ekipie ruszy. Ich powrót przypadł na spotkanie z Juventusem. Sami sobie taki termin wyznaczyli. Co się działo? Przed meczem o ich gościnności przekonali się kibice Starej Damy, których kilku nawinęło się pod pięści (i nie tylko) chłopaków z BBB. I spotkania tego włosi nie będą dobrze wspominać. Co do samych tifosi Juve… na stadionie byli w liczbie zbliżonej do 2000, z czego jednak znaczna część to fan cluby Juve rozsiane po całej Europie. Obecne były FC z Węgier, Macedonii, Chorwacji, a nawet z Polski.

Polski akcent to oczywiście wyjazd Legii do Lizbony na mecz ze Sportingiem. Gospodarze przygotowują oprawę, która najdelikatniej rzecz ujmując dupy nie urywa. Legioniści zaprezentowali się całkiem dobrze. Nie wykorzystali kompletu biletów, ale ich doping i tak mógł robić wrażenie. Obyło się bez większych incydentów.

Ciekawie było w Sevilli, gdzie zawitała ponad 250-osobowa grupa kibiców Lyonu. Prawie połowa tej grupy szukała w mieście atrakcji. Znaleźli je, ale nie z tymi z którymi chcieli sobie porozmawiać. Owszem, byli w kontakcie z Biris Norte ale do starcia z nimi nie doszło. Awanturę OL zaliczyli natomiast z policją, która dość ostro potraktowała kilka osób. Zatrzymano co najmniej czterech kibiców OL, kilkunastu zostało rannych, w tym dwie poważniej.

Angielskie media siały niemałą panikę przed meczem CSKA – Tottenham, przypominając oczywiście awantury w Marsylii, gdzie rosyjscy hools dość brutalnie obeszli się z angielskimi kibicami. Klub z Londynu przestrzegał swoich fanów przed wizytą w stolicy Rosji, pojawił się znany np. z meczu Legia – BVB, poradnik jak należy się w Moskwie zachowywać. Efektem tej całej sraczki była zdecydowanie mniejsza liczba angoli, niż do tego przyzwyczaili na wyjazdach po zachodniej Europie.

Kibice Leicester, a może tym razem jednak klub, przygotowali oprawę na mecz z FC Porto. Skomentować można to tak, w tym rzemiośle powinno się wiedzieć czego w jaki sposób nie robić. W Anglii na ultrasowaniu znają się jednak tak jak ja na teorii strun, więc i oprawa wyszła dramatycznie słabo.

 

 

 

czarny1