,

[Felieton] Against Mod€rn Football: level hard

rblipsk-0002

Gdy w gabinetach dwóch starych klubów z Lipksa; Chemie i LOK, trwały rozmowy na temat przejęcia któregoś z tych klubów przez monstrum pod nazwą Red Bull, nikt chyba nie zdawał sobie sprawy, że ambitny plan awansu do Bundesligi uda się zrealizować tak szybko. Na szczęście dla fanatyków obu wspomnianych klubów, decydenci nie zdecydowali się sprzedać duszy energetycznemu diabłu. Po części w skutek protestu kibiców, ale jednak, kluby zdecydowały się zachować swoją tożsamość, nie zaprzepaszczać historii i tradycji tych dwóch znanych wschodnio-niemieckich marek.

Zdesperowani menadżerowie Red Bulla znaleźli w końcu frajera który pozwoli się przefarbować. Padło na malutki klubik SSV Markranstadt. Łatwo poszło ponieważ klubik z przedmieść Lipska nie miał grupy fanatyków takiej jak Chemie i LOK. Machina finansowa szybko ruszyła do akcji i praktycznie z roku na rok klub pod nazwą Rasenball Sport Leipzig awansował do kolejnych klas rozgrywkowych. I w końcu zakończenie sezonu 2015/2016 zaowocowało upragnionym awansem do Bundesligi. Miasto kuszone wizją pierwszej Bundesligi i przyjazdu największych niemieckich klubów, udostępniło RB stadion miejski, jedną z aren MŚ 2006.

W miarę rozwoju sportowego, wokół klubu zaczęła się tworzyć grupa ludzi aspirujących do miana ultras. Z tą różnicą, że jedyne co mają z tym pojęciem wspólnego, to oprawy jakie z bólem zaczęli tworzyć. W awanturze wokół RB, jego korzeni, marnej historii i kolosalnych ambicji, przytaczane były takie argumenty jak „każdy kiedyś zaczynał” itd…

Im wyżej piął się klub z Markranstadt, tym więcej było pod jego adresem głosów krytyki ze strony kumatej części niemieckich trybun. Każda konfrontacja z klubem mającym jakąkolwiek grupę ogarniętych kibiców, kończył się hejtem. Owa walka z modern footballem przybierała różne formy. Oprawy, piosenki, vlepki, ciuchy, wszystko o wydźwięku anty. Jednak dopiero po awansie do Bundesligi zaczęła się jazda.

Najpierw wyjazd do Lipska zbojkotowały kumate ekipy BVB, nie przeszkodziło to piknikom pojawić się tam na wyjeździe. Nie od dziś wiadomo, że piknik ma w dupie ultrasa, a ultras piknika. Jedni swoje, drudzy swoje. Ultrasi BVB chcieli zachować się zgodnie ze swoimi przekonaniami, ich decyzję z ulgą przyjęli w Lipsku, zarówno władze klubu jak i miejscowa policja. Przyjechały tylko pikniki, wszystko było w porządku.

Trochę ostrzej było w Dreźnie przy okazji meczu w Pucharze Niemiec, gdzie próbowano się przyjezdnym dobrać do skóry a z trybun rzucono odrąbany i zakrwawiony byczy łeb. Media rozpętały awanturę, władze klubu z Lipska pytały co będzie następne, szubienice? Dynamo dostało karę, kibiców odpowiedzialnych za incydent zidentyfikowano i oskarżono.

Kolejną ekipą która pojawić się miała w Lipsku była Borussia Monchengladbach. W gronie jej fanatyków długo trwała dyskusja co z tym fantem zrobić. Bojkotować wzorem BVB, czy pojechać i narobić trzodę jak Dynamo. Zdecydowano się na drugą opcję. Choć zapewne nie zakładano jeszcze narobienia trzody. Na wypchanym po brzegi sektorze gości pojawiła się oprawa i transy podkreślające długą historię klubu z Monchengladbach. Ale bez trzody jednak się nie obeszło. Walka z modern footballem weszła na wyższy poziom. Wzorem kibiców Glasgow Rangers, postanowiono rozprawić się ze stadionową infrasktrukturą. Przemeblowano kible i uznano, że zabawnie będzie zalać trybunę. Efekt? Kolejna gównoburza w mediach i dochodzenie policji celem ustalenia sprawców niemałych szkód na trybunie.

Against modern football: level hard. Co będzie następne?

AdamS