,

Derby Stambułu z kibicami gości!

Dobre wiadomości dla tureckich kibiców, również dla fanów najgorętszych derbowych rywalizacji. W Turcji zniesiono zakaz wyjazdowy obejmujący derbowe mecze klubów ze Stambułu. Co za tym idzie, sobotnie derby Besiktas – Galatasaray odbędą się w obecności obu ekip! Decyzja dotyczy wszystkich derbowych pojedynków, również z udziałem Fenerbahce.

Zobaczymy na jak długo zakaz zostanie zniesiony, ponieważ jednym z warunków jego zniesienia była konieczność zapewnienia ze strony klubów, że będą w stanie zagwarantować spokój na meczach. Ze względu na gorący turecki temperament o spokój może być bardzo trudno. Szczególnie po ostatnich wydarzeniach między kibicami Besiktasu i Galatasaray do jakich doszło przy okazji meczu o Superpuchar Turcji. Więcej o tym meczu tutaj.

, ,

GKS Tychy z zakazem wyjazdowym

PZPN jeszcze się na swojej stronie nie pochwalił tym faktem, ale niestety jak informują kibice GKS Tychy, Komisja Dyscyplinarna PZPN ukarała ich zakazem wyjazdowym. Zakaz obejmuje jedno spotkanie, znaczy to tyle, że tyscy fanatycy nie pojadą na daleki wyjazd do Olsztyna na mecz ze Stomilem.

W związku z tym pełną parą rusza mobilizacja na derbowe spotkanie z GKS Katowice. Goście otrzymali na ten mecz 800 wejściówek i zapewne pojawią się w komplecie. Mecz już 1 października!

źródło: FB/footballgang.71

,

[Felieton] Co zrobi Prezes?

W czasie gdy internety kłócą się na temat tego, czy Elana jest w topie polskich ekip spod znaku „H” czy nie, w Pucharze Polski dzieją się bardzo interesujące rzeczy. Rzeź na faworytach trwa w najlepsze. Wczoraj z rozgrywkami pożegnała się Lechia Gdańsk, zaliczając agrowpierdol w Niepołomicach. Wcześniej z walki o puchar wypadła Legia Warszawa, wypadło też Zagłębie Lubin.

Kanapowi kibice powiedzą zapewne, że to dobrze, że to norma. Że to właśnie sens tych rozgrywek, dać mniejszym klubom szansę pokazania się w Polsce, czy nawet rozegrania meczu na Stadionie Narodowym. I tutaj zaczynają się schody. Ambicje sportowe z jednej strony, natomiast z drugiej strony mamy ten piękny majowy dzień i finał na Narodowym. Patrząc po wynikach, gwałtownie kurczy się grono ekip które mogłyby chociaż spróbować pokazać się tam na poziomie Lecha czy Legii.

Przypominam gorącym głowom, Lech dostał zakaz wyjazdowy na całą edycję 2016/2017. Różne kombinacje przy tej okazji się już odbywały. Jednak Lech nie jeździ. Na razie to nie problem, wczoraj bez wsparcia z trybun, piłkarze Kolejorza poradzili sobie łatwo w Chorzowie z Ruchem. Przy założeniu, że Boniek będzie trwał przy swoim i Lech na Narodowy nie wejdzie, odpadła w tym meczu chyba ostatnia ekipa która nie miałaby problemu z wykorzystaniem puli 10 tysięcy biletów. Kilka godzin wcześniej odpadł Górnik Zabrze, choć wojujący z klubem i prezydent Zabrza, też poradziłby sobie na Narodowym.

Kto nam zatem pozostał? Wiemy już, że w półfinale zagra któryś z „kopciuszków”; Wigry lub Jastrzębie. W walce nadal są Arka, Śląsk, Wisła, Jagiellonia i Pogoń. Kibiców mniejszych klubów chciałbym przeprosić, ale zakładam jednak, że awans wywalczą mocniejsze zespoły, co nie wyklucza oczywiście niespodzianek. W ćwierćfinałach spotkać mogą się Arka-Śląsk, Lech-Wisła, i ktoś z pary Pogoń – Jaga zaraz z Puszczą Niepołomice.

Półfinały zostaną rozlosowane, więc na tym etapie gdybanie możemy zakończyć, resztę wyjaśni boisko. Z ekip które pozostały w walce o Puchar tylko Lech bez wsparcia zgód zapełniłby trybunę za bramką. Liczę po cichu na taką opcję w wykonaniu Jagiellonii jeżeli uda im się awansować to finału, wszak z Białegostoku do Warszawy (nawet w trakcie męczących remontów) jedzie się 3-4 godziny, pociągiem pewnie szybciej. Czy któraś z pozostałych ekip wypełni trybunę za bramką? Wybaczcie, ale śmiem wątpić.

Co stanie się w przypadku kiedy do finału trzeci raz z rzędu awansuje Lech? Co zrobi Prezes Boniek? Czy ugnie się pod presją? A taka na pewno będzie, jeżeli Lech miałby jednak zostać w Poznaniu, czyniąc tym samym finał smutnym widowiskiem. Patrząc na wyniki i drabinkę, musiał zacząć już obmyślać jakiś plan na taką okoliczność. Szkoda by prestiż rozgrywek, który tak mozolnie jest odbudowywany, znowu stracił przez decyzje centrali.

AdamS

,

Polska – Bułgaria 04.06.1999

Końcówka lat 90-tych. Czasy których część czytelników nie może pamiętać. Znajdą się i tacy których w dniu tego meczu jeszcze na świecie nie było. Patrząc na słynne zdjęcie z tego dnia, zastanawiają się co to za banda. Ta banda to Triada; Arka, Cracovia i Lech. Poczytajcie o tamtych czasach, bo chociaż zaczyna być w Polsce coraz ciekawiej, klimatu tamtych lat już nic nie przebije! Wspomnienia autorstwa kibica Arki Gdynia.

Wyjeżdżamy z Gdyni wesołym składem (starzy i młodzi). Jedziemy w kierunku Łowicza gdzie mieliśmy umówione spotkanie z ziomalami z poznania i Krakowa. Jechaliśmy wtedy wyjaśniać sobie z „koalicja” jakieś niewyjaśnione sprawy Przyjeżdżamy na miejsce zbiorki,zatrzymujemy się za jakaś stacja benzynowa.Poznaniacy którzy byli na mieście wcześniej informują ze mieli nieplanowane spotkanie z miejscowymi „miastowymi”.Po jakimś czasie stajemy wszyscy do pamiętnego zdjęcia w kominiarkach z czaszką i w chwile po tym zdjęciu na stacje zajeżdżają miastowi z posiłkami w kilka fur z chęcią rewanżu na Lechu. Nie mieli chyba dobrych zwiadowców bo nie wiedzieli ilu nas jest i musieli przeżyć szok jak za stacji wysypało się na nich ponad sto chłopa i w pierwszym samochodzie który dopadła Cracovia została siekiera w drzwiach. Po dymie wracamy za stacje i po chwili ktoś mówi ze zaraz tamtędy będzie jechać Pogoń. Czekamy i po niedługim czasie faktycznie jada z obstawa jednej radiolki. Ktoś wybija przednia szybę w ich autokarze,lecz się nie zatrzymują – staja dopiero po kilkuset metrach.Wtedy wszyscy biegniemy w ich kierunku – każdy z tą kominiarką na głowie. Wrażenie było takie ze ani psy ani Pogoń tego nie wytrzymały i razem uciekli zanim zdążyliśmy do nich dobiec.Wracamy znowu za stacje, po krótkich naradach,stwierdzamy ze po takich akcjach to głównymi drogami na pewno nigdzie nie dojedziemy wiec poszedł plan ze jedziemy polnymi. No i cala kawalkada (autokary,busy i auta) jechaliśmy jakimiś pastwiskami. Nie pamiętam ile to było km ale trwało dość sporo tym bardziej ze drogi były przystosowane do furmanek a nie autokarów. Hitem tego przejazdu była akcja spod jednej szopy gdzie przycięliśmy wieśniaka który pod drzewem zapinał bambere był pod wrażeniem ile ma widzów:) Po jakimś czasie dojechaliśmy chyba do Sochaczewa, stanęliśmy na jakimś zajeździe i zaczęło się wydzwanianie do Wawy. Najpierw nie chcieli nam zagwarantować ze nie rozwalą naszych środków transportu.Potem nie chcieli wyjechać kawałek od stadionu (niby nie mieli aut) – końcowa propozycja była taka ze zapłacimy im za taxi byle przyjechali sobie z nami „pogadać”-tez na to nie przystali. Na tym zajeździe pojawiło się ich 2 albo 3 starych z L, na rozmowy ale koniec końców nic się nie działo (z winy przeciwnika).
Wracaliśmy już do Gdyni i niedaleko domu dzwoni jeden koleżka z ekipy ze wraca pociągiem z meczu i jada nim betony w około 25 osób. Długo nie trzeba było się zastanawiać i po przyjeździe do Gdyni zostawiamy starych którzy byli „zmęczeni” i nie za bardzo chciało im się biegać za małolatami z Lechii i sami razem z kierowca autokaru jedziemy do Gdańska Głównego. Byliśmy sporo przed pociągiem i czas ten nam minął na kłótni miedzy sobą, poszło o to gdzie mamy spotkać betonów. Większość chciała w Oliwie bez oka kamer – paru w Głównym bo chcieliśmy mieć pewność, że trafimy wszystkich. Kłótnia była dość solidna ze jednemu z nas połamał się kij od miotły na głowie. Skończyło się na tym ze większość pojechała do Oliwy a na Głównym zostało nas 3. Przyjechał pociąg – idziemy tunelem w kierunku ich peronu. Mijamy 4 łysych betonów dochodzi do bitki i oni się ewakuują. Hałas był na tyle spory ze ci co zostali w pociągu musieli to usłyszeć. Wiec jak wychodzimy na peron we 2 to oni już tam stali w kilkunastu, poznali nas od razu. Otoczyli nas i zaczęła się awantura – pomimo ze było ich więcej to my nie mieliśmy pustych rak i nie mogli do nas podejść. Wtedy trzeci z nas który został w tunelu, zaszedł betonów od tylu i chyba przy pomocy kawałka hydrantu posłał 2 na spanie. Po chwili na peron wpadli sokiści i Lechia w swoja stronę a my w swoja. Lechia nie wiedziała ilu nas jest i jak się zrywali z peronu to komuś się tam po drodze dostało, jakimś przypadkowym ludziom – ale to już nie nasz problem. My zadowoleni, dzwonimy do naszych w Oliwie ze przegapili dym. Po chwili dzwonimy do Lechii żeby się spotkać całymi grupami w Oliwie (było nas mniej więcej po równo), ale oni mówią ze w okolicy dworca jest niebiesko. Wiec na tym się zakończył jeden z ciekawszych wyjazdów tamtych pięknych czasów.