, ,

„No one likes us” – historia Millwall FC

Chcieliśmy przedstawić historię jednej z najważniejszych ekip jakie biegały po angielskich stadionach, jednak okazało się, że bardzo dobry tekst na ten temat został już opublikowany w „TMK+”. Dzięki uprzejmości redakcji „TMK” możemy go ponownie opublikować. Musimy też dodać, że jest to początek pewnego cyklu w którym będziemy publikować archiwalne tekst z „TMK” i „TMK+”. Część z was zapewne już ten tekst czytała, ale zdecydowana większość będzie miała pierwszą okazję by się z nim zapoznać. Zapraszamy do lektury!


Zła reputacja rejonu Londynu, z którego pochodzą kibice Millwall sięga wstecz stulecia zanim w 1885 roku grupa robotników portowych ze Szkocji założyła Millwall Football Club. Południowy brzeg Tamizy był porównywany w XIX wieku do granicy amerykańsko-meksykańskiej i należało się spodziewać tam akcji rodem z Dzikiego Zachodu. Wszystkie świąteczne poniedziałki i generalnie weekendy zawsze kończyły się awanturami.

Wracając do Millwall, już w 1919 podczas meczu z Newport County doszło do zadym odnotowanych przez londyńską prasę. Bramkarz Newport został na Cold Blow Lane znokautowany przez wściekłego niekorzystnym wynikiem fana Lwów. W sezonie 1934/35 w czasie spotkania z Bradford Park Avenue doszło do konkretnej awantury, mecz został przerwany z powodu nieustającego gradu różnego rodzaju przedmiotów rzucanego w stronę piłkarzy przyjezdnych. Po wszystkim 4000 kibiców Millwall otoczyło budynki klubowe w oczekiwaniu na sędziego ;-). W 1948 roku po spotkaniu z Barnsley stadion został kolejny już raz zamknięty, a działacze Millwall na serio myśleli o rozwiązaniu klubu w obawie o zdrowie i życie mieszkańców.
millwall-0006Nowoczesna chuliganka według „mądrych głów” rozpoczęła sie na serio w Anglii w maju 1967 roku kiedy Red Army Manchester United dosłownie sterroryzowała wschodni Londyn i stadion West Ham przy okazji meczu z Młotami. Nie do końca jest to jednak prawdą, ponieważ 2 lata wcześniej doszło do „ciekawego” zdarzenia z udziałem fanów Millwall FC. Podczas wyjazdowych derbów z Brentford wśród rzeczy rzucanych w kierunku bramkarza przeciwnej drużyny wylądował granat…. Wprawdzie tylko (jak się potem okazało) ćwiczebny, ale możecie wyobrazić sobie, co myślał o tym goalkeeper, kiedy zobaczył co właśnie odbiło się od ziemi tuż przy nim. Do śmiechu ponownie nie było działaczom MFC, ale nie mogli ogarnąć rozprzestrzeniającego się żywiołu. W kolejnych wyjazdowych eskapadach Lwów armia ich fanów prosto nazywająca siebie „Millwall Boys” totalnie rządziła na takich obiektach jak Queens Park Rangers czy Oxford United. W 1966 roku natomiast rozpoczęła sie ich trwająca na trybunach do dziś rywalizacja z ekipą Portsmouth. Według najstarszych hools Pompey zjawili się na Cold Blow Lane w 1967 roku, ale potem przez długie kilka lat nie mieli na to odwagi. Do ciekawych zdarzeń tamtych czasów należy dorzucić inwazję na boisko w celu dorwania się do przyjezdnych fanów po meczu z Aston Villa przegranym 1-2 u siebie w 1967 roku.
millwall-0002Kibice Millwall wywodzą się głównie z południowo-wschodniego Londynu. Dzielnicami z których rekrutują się ich ekipy są Bermondsey, Southwark, Peckham, Lewisham i Deptford. Swoja tradycje powiązań z półświatkiem wywodzą ze słynnej „Jacob’s Island” w Bermondsey (siedziby gangsterów w XIX wieku), oryginalnych gangów rodziny Hooligan, pierwszych Teddy Boys z lat 50-tych. Kiedy gazety w Burnley w 1966 biły na alarm z powodu śpiewania na tamtejszym stadionie obraźliwych piosenek w 1966 roku, a w 1967 roku tworzyła się pierwsza chuligańska ekipa Arsenalu „The North Bank” , na trybunach Millwall, gdzie walczono z policją i przyjezdnymi od mniej więcej lat 20-tych było już pokolenie chuligańskie dobiegające pięćdziesiątki… Ważną częścią składową pierwszych chuligańskich ekip MFC w tamtym czasie były gangi Teddy Boys ze slumsów rejonu Elephant&Castle. Wśród nich znany dziś aktor Michael Caine ;-). Kultowy status na trybunach The Den mieli tacy lokalni gangsterzy jak bracia Kray i Richardson. Z rejonu przy Millwall pochodzą też wszyscy członkowie ekipy ze słynnego w latach 60-tych napadu na pociąg pocztowy. Także członkowie tureckiego klanu Arif zajmującego się haraczami dostarczali narybku na trybuny Millwall.

W 1972 roku klub stanął przed szansą awansu pierwszy raz w historii do najwyższej ligi rozgrywek. Millwall do awansu potrzebowało porażki Birmingham City na stadionie lokalnego londyńskiego rywala Leyton Orient. Obecność fanów MFC spowodowała pęknięcie rekordu frekwencji (około 33 tysiące ludzi przy przeciętnej na sezon około 4tys!!!). Niestety Birmingham mecz wygrało i jedynym pocieszeniem dla Millwall było to, że kibice BCFC zostali dosłownie zamieceni ze stadionu po meczu, jako, że policja nie była w stanie zapanować nad falą fanatyków Lwów. W 1973 roku jako jedyna ekipa w historii zaatakowali oni i próbowali zdobyć trybunę gospodarzy podczas meczu z Evertonem w trakcie pucharowego meczu na Goodison Park. Do pamiętnych z powodów zadym meczów z tamtych czasów należały wyjazdy na Bolton (1974), Manchester United (1975) i wieczorne spotkanie z Newcastle (1976). Szczególnie w Boltonie bylo bardzo ciekawie, włącznie z londyńczykami ostatecznie zmuszonymi do panicznej ucieczki! Nie trzeba jednak dodawać, że po tym zdarzeniu fani Boltonu przez kilka ładnych lat potem nie zawitali na stadionie MFC. Do poważnych starć w tamtych latach doszło przy okazji spotkań z Sunderland, Wolverhampton, Bristol Rovers i ponownie Aston Villa. Wtedy przyszedł czas na pierwszą konkretną wizytę przyjezdnych na Millwall. W 1977 roku pojawił się w wielkiej liczbie i dobrej jakości Tottenham, do dziś ten mecz wspominany jest w miejskim folklorze Londynu zaraz obok pamiętnych derbów Millwall-West Ham z wczesnych lat 80-tych. Doszło też do pierwszych poważnych starć z Cardiff City, przy okazji meczu wyjazdowego w użyciu był cały arsenał rurek metalowych, trzonków, młotków i armatury hydraulicznej ;-). Do znamiennego zdarzenia, w świetle tego co znamy w kraju na przykład z krakowskiego podwórka, doszło w 1979 roku po meczu Millwall z Sheffield United. Dwóch chuliganów z Sheffield po przegranym starciu z Millwall zostało „wziętych do niewoli” i trzymanych było w starym magazynie w dokach. Zmuszano ich do wypierania się klubu i śpiewania pieśni sławiących MFC jednocześnie grożąc, że zostaną porzuceni w pozycji zawieszenia głową w dół.
millwall-0003Problemem chuliganów z The Den był jednak brak organizacji na wzór zaprzysięgłych wrogów z West Ham, czy Man Utd. Po prostu poszczególne dzielnice organizowały się wewnętrznie, raczej ze sobą nie współpracując. Znamienna jest do dziś nieprzewidywalność ekipy Millwall. Na wydający się bardzo ważnym mecz wyjazdowy potrafi ich dosłownie wybrać się kilkunastu, kiedy za dwa tygodnie niczego nie spodziewających się gospodarzy zaskakuje 200-300 osobowa banda Millwall o średniej wieku ponad 30 lat! Nawet słynne ekipy Millwall jak Bushwackers, Treatment czy F-Troop liczbowo nie były jakoś potężne, a na pewno nie miały znamion jednej zjednoczonej bandy. Co do załogi Treatment, nie jest jasne skąd wzięła się jej dziwna nazwa (treatment oznacza traktowanie, leczenie). Są dwie wersje, jedna że nazwę wprowadziło 2 chuliganów Millwall pracujących w Szpitalu Św. Tomasza, którzy dostarczali popularnych masek chirurgicznych na awantury, druga mówi o policjancie, który po wspomnianej już awanturze na Boltonie z uznaniem wypowiadał się o Millwall, że „wyleczyli” część ekipy Boltonu z chuliganki. Zresztą tego typu „miejskich legend” w przypadku Treatment jest całe mnóstwo. Do wrogów Millwall w późnych latach 70-tych dołączył Oldham Athletic, z którym Millwall stoczył wielką bitwę na wyjeździe (kibiców Oldham wspomagało około 200 chuliganów MUTD).

Przez późne lata 70-te cały czas toczyła się wojna Millwall z WHU i Chelsea. Nie zapominano też o starych „przyjaciołach” z Tottenham Hotspur. Na przykład w 1978 roku na derby na Upton Park z WHU wybrało się ni mniej ni więcej 2500 „Bootboys Millwall”, jak siebie nazywali w tamtym momencie chuligani z The Den. Eskalacji przemocy zapobiegł kordon 500 policjantów oddzielający obie ekipy na stadionie. Natomiast Chelsea (i to dwóm ekipom osobno) udało się przedostać na The Den na trybunę gospodarzy i (co było ogromnym sukcesem) jednej grupie udało się utrzymać teren przez całe 10 minut. Na przełomie dekad 70/80 do dużych starć doszło w Barnsley, Shrewsbury, Burnley i Portsmouth (1978 i 1985).
millwall-0005W tym momencie nastąpił kryzys klubu i jego fanów, spowodowany notorycznym brakiem funduszy i grą w 3 lidze. W 1984 roku jednak po powrocie do 2 ligi od razu Millwall zaznaczył swoją obecność, kiedy to pocięli poważnie fana Newcastle nożami do tapet (gość się ledwo wyratował) i zostawili wizytówkę Bushwhackers przy nieprzytomnym ciężko rannym chuliganie ekipy z północy. Do awantur w trakcie których został ciężko pobity m.in. rezerwowy bramkarz Chelsea doszło podczas spotkania między tymi dwoma londyńskimi klubami przy okazji Pucharu Ligi jesienią 1984 roku. W tamtym czasie na boisku piłkarze Millwall grali jedne z lepszych meczów w historii, co spowodowało powrót ekipy na trybuny. W 1985 roku doszło do słynnej awantury na pucharowym meczu w Luton. Z braku biletów na sektor gości, masa chuliganów Millwall (i trzeba przyznać wielu innych londyńskich klubów) dostała się na sektory gospodarzy i awantura z policją szybko przeniosła się na ulice miasta. Tam atakowano nie tyle fanatyków Luton, co miejscową azjatycką mniejszość, demolując pakistańskie samochody, bary i domy. Mimo drakońskich kar po tym meczu i odejścia dobrego managera George’a Grahama klubowi udało się po roku znowu wejść do drugiej ligi. Następnie w 1988 roku osiągnięto największy sportowy sukces w historii klubu-awans do ekstraklasy.

Wcześniej jednak w roku 1986 doszło do ogromnych awantur przy okazji wyjazdowych meczów z Bristol City i West Ham (a jakże ;-)). Wiosna 1988: roku przy okazji derbów na Arsenalu 47 fanów Millwall zostało aresztowanych za ciężkie wykroczenia z uszkodzeniem ciała i próbę morderstwa włącznie. Jesienią 1986 roku operacja policyjna „Dirty Den” (brudna jaskinia-przyp. Daniel) spowodowała aresztowanie ok. 20 przywódców Millwall. Mimo tego, w listopadzie 1986 roku Bushwhackers zaatakowali dwie ekipy naraz na stacji New Cross (Charlton Athletic i Arsenal). W użyciu były m.in. noże i pustaki. Jeden z kibiców MFC dostał za powyższą akcję wieloletni wyrok. Kolejna próba wrobienia fanów Millwall przez prowokatorów z policji nie udała się i w 1988 roku proces zakończył się uniewinnieniem wszystkich oskarżonych z braku przekonujących dowodów.
millwall-0004Kolejnych kilka lat oprócz derbowego standardu z West Ham (gdzie w 2001 po 2000 ludzi z obu stron starło się na murawie Cold Blow Lane) minęło względnie spokojnie. Aż do 1993 roku, kiedy to raczej niespodziewaną wizytę przy okazji przedsezonowego sparingu złożyła londyńczykom 200 osobowa banda chuligańska Hibernian Edynburg (Capital City Service). Do dziś chuligani Millwall tłumaczą, że się nie zebrali, bo zwyczajnie nie spodziewali się Szkotów. Koniec końców, ktokolwiek próbował stawiać opór był rozganiany, a kilka pubów Millwall zostało wraz z ludźmi tam się chroniącymi totalnie zdemolowanych. Po meczu natomiast wzmocniona eskorta policyjna zapobiegła jakimkolwiek rozróbom. Jednak trzeba powiedzieć, że większość chuliganów MFC uczciwie przyznaje się, że tego dnia ponieśli sromotną klęskę. W tamtym czasie Millwall przeniósł się też na nowy stadion The New Den.

Na nowym obiekcie wszystko jednak zostało po staremu. Podczas półfinału play-off z Derby County w 1994 roku potrzeba było gazu łzawiącego do rozpędzenia około 200-osobowej bandy Millwall chcącej się dorwać do Derby Lunatic Fringe. W tamtym czasie do większych rozruchów doszło na meczach Lwów z Chelsea i Southend (po tym ostatnim spotkaniu 20 chuliganów MFC rozstało się z wolnością na dłuższy czas). Po paru latach względnego spokoju przyszedł czas na sezon 1998/99 i spadek potężnego Manchester City do 3 ligi. Oba mecze pomiędzy Millwall a MCFC to niekończące się pasmo awantur, na domowym meczu około 1000-osobowa ekipa Millwall walczyła z policją w okolicach sektora gości, a na wyjeździe niezauważeni przez policję z powodu opuszczenia pociągu w Stockport rozpętali istne piekło w rejonach Moss Side (tam był położony stary stadion Man City Maine Road). W kolejnym sezonie Millwall „zwizytował” dobrą bandą takie obiekty jak Swansea, Cambridge i walczył w około 500 typa z Cardiff w okolicach dworca walijskiej stolicy.
millwall-0001Sezon 2001/02 rozpoczął się od zadym na sparingu u siebie z Tottenhamem. Potem nadszedł czas na spotkanie z odwiecznym wrogiem Zulus Birmingham City. Tylko ogromna mobilizacja policji zmniejszyła ilość starć pomiędzy fanatykami obu klubów. W tym sezonie ciekawie było praktycznie przez cały sezon. Walki przy okazji meczów z Burnley, Cardiff i Nottingham Forest były jednak najcięższe. Do zadym z policją doszło po domowym meczu z Blackburn Rovers, a także na wyjazdach w Cardiff i Portsmouth. W Londynie zaatakowano też opuszczających The New Den chuliganów Sheffield Wednesday i Wolverhampton. Kulminacją były przegrane play-offy z Birmingham i-jak to określił nadkomisarz policji odpowiedzialny za zabezpieczenie meczu-„najcięższe zadymy w Londynie jakie widziałem w życiu” . Szacuje się, że około 900 chuliganów Millwall skutecznie zablokowało całą dzielnicę na wiele godzin po meczu. Choć aresztowano tylko 16 osób, aż 47 policjantów i 26 policyjnych koni odniosło ciężkie obrażenia, co oddaje skalę tej południowo-londyńskiej wersji „Słupska”. Po tych zdarzeniach ponad 100 chuliganów Millwall dostało dożywotnie zakazy. Wśród nich mianowany przez media „najstarszym chuliganem w Anglii” 56-letni Raymond Everett, który po meczu z BCFC zaatakował policyjnego konia.

Kiedy w 2004 roku Millwall grał w finale Pucharu Anglii z Manchester United, mecz przebiegł wyjątkowo spokojnie jak na standardy Millwall. Powodem była szczególna okazja jako, że sportowe święto dla wiernych fanów londyńskiego klubu było tego dnia o wiele ważniejsze niż zadymy. Za to już na pierwszy w historii europejski wyjazd (Millwall przez udział w finale PA zakwalifikował się do Pucharu UEFA) na Ferencvaros-Millwall wybrało się około 3500 doborowej bandy. W stolicy Węgier doszło do sporych starć z połączonymi na tą okazję siłami budapesztańskich chuliganów w okolicach stacji metra Ferenciek Tere i Nepliget.
millwall-0007Ostatnia policyjna akcja anty-Millwall miała miejsce w 2006 roku i właściwie można powiedzieć, że z małymi wyjątkami (Everton i West Ham w pucharze) obecnie raczej na trybunach The New Den panuje względny spokój. W ostatnich latach do dużych afer u siebie doszło tylko przy okazji spotkań z Wolves i Crystal Palace. Na wyjazdach natomiast w konkretnej liczbie i dobrym składzie Millwall zaprezentował sie w Blackpool, Leeds i Swansea. Chuligani Millwall uważają, że nie mają nikomu nic do udowodnienia. Ponad 40 lat bycia w czołówce chuligańskiej Europy mówi samo za siebie. Millwall Youth przejęło pałeczkę i radzi sobie dobrze ( nie mylić z „pseudo-Millwall Youth” z Bexley, którzy m.in. przegrali 2 starcia z młodymi z QPR), a i starzy od czasu do czasu wracają przy poważniejszych okazjach.

Na koniec trochę o polityce na Millwall i fan klubach których zbyt wiele nie ma. Polityka na Millwall była obecna w szczycie popularności National Front i British Movement w latach 70/80-tych, obecnie raczej nie ma mowy o jakichś skrętach na prawo czy wręcz przeciwnie na lewo. Duży wpływ na kształt niektórych obecnych band na Millwall mają na przykład imigranci z katolickiej Irlandii i ich potomkowie. Co nie znaczy, że nie ma dużego grona zwolenników lojalizmu, Czerwonej Ręki Ulsteru i kontaktów z Glasgow Rangers i Linfield Belfast. Duża ekipa młodych z Millwall była obecna na meczu Rangers-Zenit w finale pucharu w Manchesterze. Ogólnie jednak każdy działa pod szyldem Millwall bez żadnych podziałów. Aktywnie działa też na Millwall kilku kolesi pochodzenia tureckiego. Znamiennym faktem jest przedkładanie nienawiści klubowej ponad narodowość. Podczas wizyty Leeds United na The New Den przy jednym z pubów grupa Millwall rozwinęła wielką turecką flagę, żeby maksymalnie podk…. .Leeds (pamiętamy, że 2 fanów LUFC zostało przez Galatasaray zamordowanych parę lat temu). Tak więc inna mentalność, inne priorytety i tok myślenia chciałoby się powiedzieć. Co do fan klubów, to poza Londynem właściwie są to pojedyncze osoby mieszkające i pracujące w całym UK. Zwartą grupę stanowi Millwall Scotland (chuligani Leeds United do dziś uważają, że podczas jednego z wyjazdów Millwall do Leeds razem z MFC byli chuligani Aberdeen-nic bardziej błędnego, bo byli to chuligani Millwall z Aberdeen a nie kibice Aberdeen FC), Szkoci rekrutują się z takich miast jak wspomniane Aberdeen, ale także Dundee, Edynburg czy Glasgow. Na meczach Millwall na północy Anglii potrafią zjawić się w świetnej jakościowo bandzie nawet do 30 osób. Poza tym działa FC Millwall „Rotterdam Looneys” w Holandii. Żadnych oficjalnych międzynarodowych kontaktów Millwall nie utrzymuje, będąc dumnymi angielskimi patriotami. Nie można jednak powiedzieć, że odrzucają cudzoziemców w ekipie, bo trafiają się różne przypadki jeżdżących i udzielających się fanów Millwall, również z Polski.

To by było na tyle przydługiego artykułu, do którego przyznaje się przymierzałem się od lat. Generalnie Millwall nie ma wydanych żadnych wspomnień kibicowskich, aczkolwiek jest kilka książek zahaczających o ten temat. Mając nadzieję, że nie przynudziłem, chciałem pozdrowić wszystkich czytelników TMK+ i do następnego razu. Pozdrawiam. Damian

, ,

UEFA wszczęła postępowanie dyscyplinarne przeciwko Legii

Stało się to co musiało się stać po takim spotkaniu jak mecz Legia – BVB. UEFA poinformowała na swojej stronie o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego przeciwko warszawskiemu klubowi. Wygląda na to, że niestety Legia będzie oskarżona również o rasistowskie zachowanie swoich kibiców, co jest tutaj najcięższym zarzutem. Nie minęły jeszcze trzy lata od meczu w Lokeren a to oznacza, że sprawa Legii będzie rozpatrywana jako recydywa. To może poskutkować znacznie surowszymi karami, z wykluczeniem z europejskich pucharów włącznie.

Zarzuty za mecz z Borussią Dortmund obejmują:
– zakłócenia porządku
– odpalanie pirotechniki
– rzucanie przedmiotów
– niewystarczająca organizacja
– rasistowskie zachowanie
– blokowanie schodów

Za rasistowskie zachowanie kibiców Legia była już karana przez komisję dyscyplinarną UEFA. Ostatnie dwie takie kary to mecze z New Saints (2013 zamknięcie Żylety) i Lokeren (2014 zamknięcie stadionu na mecze z Trabzonsporem i w 1/16 z Ajaxem). Od meczu z Lokeren minęły dwa lata, co w myśl regulacji UEFA oznacza, że mecz z Dortmundem to recydywa.

screenshot-www.uefa.org 2016-09-16 11-21-04
źródło: uefa.org