,

FARE oskarża kibiców Legii o antysemickie okrzyki i zgłasza to UEFA

Nie pirotechnika, nawet nie zagazowana ochrona i próba wjazdu do sektora gości, są największym problemem Legii po wczorajszym meczu przeciwko Borussii Dortmund. Już wydany dzisiejszej nocy komunikat władz Legii był sygnałem czego najbardziej obawiają się przy Łazienkowskiej.

Pirotechnika to kara finansowa, awantura niekoniecznie musi skutkować zamknięciem trybuny czy całego stadionu. Jednak kaliber zarzutów jest znacznie większy jeżeli kibice będą oskarżeni o rasizm czy antysemityzm. Legia jest kolejnym polskim klubem który padł ofiarą zaganiarek z FARE, organizacji walczącej o równouprawnienie wszystkich i wszystkiego. Po meczu w Sarajewie na początku poprzedniego sezonu Lecha Poznań surowo ukarano, ale dzięki prawniczej gimnastyce UEFA dała się ubłagać i karę znacznie złagodzono.

Co znaczy donos, czy też raport jak nazywają go przedstawiciele FARE? FARE to w ogóle dziwna instytucja, a jeszcze dziwniejsze są układy między FARE a UEFA. Europejska federacja bezkrytycznie wierzy we wszystko co pojawia się w ich raportach. W Polsce FARE współpracuje z „Nigdy Więcej”, czym jest ten twór, kibicom tłumaczyć chyba nie trzeba. Zachodzi duże prawdopodobieństwo, że to właśnie oni stoją za raportem FARE z meczu Legii z Borussią. Jeżeli w raporcie z Łazienkowskiej pojawiły się antysemickie okrzyki, Legia ma poważny problem. Znacznie większy niż piro czy incydent przy sektorze gości.

O co cała awantura? O hasło „Nutte, nutte, BVB”, które zapodano na Żylecie. To popularny wśród kibiców Schalke sposób pozdrawiania swojego derbowego rywala z Dortmundu. „Nutte” znaczy mnie więcej tyle co prostytutka czy ku*wa. Żyleta swoje, część na Łazienkowskiej usłyszała jednak „jude”, a tłumaczenia tego słowa tłumaczyć już nie trzeba. I jest problem. Bo jeżeli ta sprawa trafi na komisję dyscyplinarną UEFA to dowodami będą nagrania z meczu, a tam panowie rozstrzygający sprawę mogą usłyszeć to co będą chcieli usłyszeć. Jaką Legia ma w dyrektorskich gabinetach Nyonie opinię chyba tłumaczyć nie trzeba…

Legia jasno dała wczoraj do zrozumienia, wydając komunikat, jakie jest jej stanowisko w tej sprawie. Owszem, stanowisko to zostało w Polsce obśmiane. Ale walka idzie tu o możliwość grania przy pełnych trybunach a nie na zamkniętym stadionie.
screenshot-twitter.com 2016-09-15 21-15-40

,

Zatrzymania po meczu Legia Warszawa – Borussia Dortmund

Po incydentach na Łazienkowskiej policja zabezpieczyła nagrania monitoringu i jeszcze tego samego wieczora zaczęła identyfikację kibiców Legii. Jak podaje twitterowy profil legia.net, mundurowi zidentyfikowali 70 osób, wydano już kilkanaście 2-letnich zakazów stadionowych (domyślać się można, że chodzi o zakazy klubowe).

Policja zatrzymała na razie sześć osób, w tym jedną jeszcze w trakcie meczu. Media podają liczbę 170 osób próbujących dostać się na sektor gości. Trudno to w jakikolwiek sposób zweryfikować ponieważ część zamieszania działa się w głębi trybuny, gdzie również z drugiej strony ruszyli kibice Borussii.