, ,

Oświadczenie Piasta Gliwice w sprawie straconych flag

Poniżej oświadczenie kibiców Piasta Gliwice w sprawie okoliczności w jakich stracili flagi z magazynu:

W niedzielę, w godzinach wieczornych, podczas powrotu do domu z wyjazdowego meczu z Lechem, szczury z miasta jednego peronu okradli magazynek z flagami na naszym stadionie. Ochrona nie dopełniła formalności weryfikacyjnych i wpuściła nieupoważnione osoby do magazynu.

W międzyczasie dostaliśmy telefon o godzinie 22:55, że ekipa z miasta bez rynku jest zebrana i czeka na nas przy bramkach, na autostradzie, a o 23:02 już grasowali w magazynku „uzbrojeni” zupełnie przypadkowo w puste torby. Jak widać, flagi zostały skradzione w sposób nieprzypominający chuligański akt, lecz zwykłe złodziejstwo.

Postanowiliśmy, że nie będzie żadnej walki „na ubitym gruncie”. Ekipa, która we frajerski sposób kradnie flagi i w ostatnim czasie nie okazała jakiegokolwiek honorowego zachowania, nigdy honorowa nie będzie. Świadczy o tym ostatnie pięć lat naszych potyczek, a przede wszystkim ostatni czas, kiedy torcida Gliwice ani razu nie walczyła bez sprzętu. Te słowa mogą bez wątpienia potwierdzić inne ekipy ze śląska, które miały okazję spotkać się z nimi „sportowo”.

Repliki flag, które zostały skradzione, zamówiliśmy w lipcu, w ramach Projektu Flaga, o którym informowaliśmy Was za pośrednictwem naszej strony. Są one w trakcie szycia i być może doczekają się premiery podczas spotkania z Górnikiem Łęczna.

Złodziejska ekipa posunęła się dalej i puściła w świat informację, że współpracujemy w tej sprawie z policją.

My – kibice Piasta, jako właściciel skradzionego mienia definitywnie odmówiliśmy zgłaszania na policję zaistniałej sytuacji.

Nasz największy skarb, sztandarowa, 56-metrowa flaga „Całe Życie Piast Gliwice” nie została skradziona. W dalszym ciągu jest w naszym posiadaniu – cała i bezpieczna.

MY TE FLAGI STRACILIŚMY. WY ICH NIE ZDOBYLIŚCIE.

źródło: piastgliwice.eu

, ,

Warszawa, „Grupy kibicowskie: Zbiórka dla kibiców Ruchu”

Po meczu Ruchu Chorzów z Legią Warszawa, ze strony Legionistów usłyszeć można było oskarżenia pod adresem kibiców Niebieskich o wjazd do pustego specjala którym Legia przyjechała na mecz i kradzież pozostawionych tam rzeczy. Reakcja Legionistów na całą sprawę pojawiła się na ich stronie legionisci.com:

Mimo że delikatnie mówiąc nie zawsze nam po drodze z kibicami Ruchu Chorzów, wobec wydarzeń których świadkami byliśmy w ostatnią sobotę, uznaliśmy że nie możemy pozostać obojętni na los tamtejszych kibiców. Podczas naszej wizyty dostaliśmy jasny przekaz, że trudna sytuacja materialna potrafi być motorem osobliwych zachowań, nie mających wiele wspólnego z kibicowskim rzemiosłem.
O ile słyszeliśmy o przykładach okradania pociągów z węglem, to włamania do pustego pociągu pasażerskiego i kradzież rywalowi napojów, kanapek oraz rzeczy osobistych to nowa kibicowska jakość ale rozumiemy, że stoi za tym chęć polepszenia codziennego i niełatwego bytu.

W geście solidarności, z której słyną polscy kibice oraz szczodrości i dobrego serca jakie warszawscy fani okazywali wielokrotnie w różnych akcjach charytatywnych, także i tym razem apelujemy do wszystkich, którym nie jest obojętny los tych co w potrzebie o wzięcie udziału w akcji, której beneficjentem będą chorzowscy kibice.

Rozumiejąc ich trudną sytuację postanowiliśmy zorganizować zbiórkę artykułów spożywczych oraz ubrań, które niezwłocznie zostaną im przekazane. Prosimy zatem o zakup i przynoszenie następującego asortymentu:

– konserwy mięsne typu mielonka turystyczna (pożywienie wysokokaloryczne)
– pasztety drobiowe (jak podają producenci po otwarciu zachowują świeżość i można je skonsumować „na raty”)
– konserwy rybne (bogate w nienasycone kwasy tłuszczowe omega 3 i 6)
– ziemniaki i mąka ziemniaczana (podstawowe składniki klusek śląskich)
– kasza gryczana (istotny składnik krupnioka, śląskiego specjału wpisanego na listę potraw tradycyjnych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi)
– czerstwy chleb, czosnek i smalec (składniki popularnej i tradycyjnej śląskiej zupy-wodzionki)
– cebula i czerwona kapusta (podstawowe składniki specjału o nazwie modro kapusta)

Będziemy też wdzięczni za dostarczenie używanych ubrań, zwłaszcza bluz które jak już wiemy cieszą się wśród chorzowskich kibiców dużą popularnością, przy czym sugerujemy żeby były one koloru ciemnego co pozwoli ich nowym właścicielom zaoszczędzić na praniu i które skutecznie maskować będą brud.

Znając serce i zaangażowanie warszawskiej braci, choćby z cyklicznej akcji „Są Takie Psy, Którym Należy Pomóc”, wierzymy że i tym razem wesprzemy potrzebujących, ulżymy ich trudnemu losowi!

Dary można przynosić przed kolejnym meczem przy Łazienkowskiej do Źródełka.

Grupy kibicowskie Legii Warszawa

źródło: legionisci.com

, ,

Dwie relacje z meczu Ruch – Legia

Kibicowski klasyk Ruch – Legia doczekał się oczywiście kolejnych odsłon. Zatrzymania, spodziewane kary dla Ruchu. Ale też oskarżenia z obu stron. Przeczytajcie fragmenty relacji obu stron, pochodzących z ich najważniejszych serwisów; niebiescy.pl  i legionisci.com

Ruch:
[…] Kibice Legii przybyli do Chorzowa pociągiem specjalnym, do którego w Sosnowcu dosiadło się Zagłębie. Podczas przemarszu stołecznych kibiców z dworca na stadion, doszło do kilku zaczepnych incydentów, które kończyły się interwencją policji. Również pod samym stadionem zrobiło się małe zamieszanie, w którym w ruch szły petardy i interweniowała polewaczka. Po całym zajściu fani Legii zaczęli zajmować sektor gości. Z puli 1000 przyznanych biletów „Wojskowi”wykorzystali jedynie 650 i w takiej liczbie ostatecznie zasiedli w sektorze gości.
[…]
W czasie meczu na sektorze nr 5 pojawił się także transparent „LEGIO CHCECIE ZOSTAĆ NASZYM FAN CLUBEM???”, który wywołał spore zamieszanie, również w kibicowskiej Polsce. Ale przecież Legia dokładnie wie, czego dotyczył – tylko i wyłącznie ich obecnej słabości… Ile razy i jakim ekipom odmawiali, a gwoździem do trumny było proszenie i szukanie układowicza, aż nad morzem. Także z racji dobrego serca, aby kolejny raz nie wywieszać „warszawskich posrańców”, padła taka luźna, żartobliwa propozycja 😉

Co do samego meczu, cieszy ogromnie ilość dzieciaków obecnych na trybunach. Również dzięki zaangażowaniu „Niebieskich Elfów” najmłodsi nie mogli narzekać na brak atrakcji.

Niestety, jeden z dzieciaków dobrze nie zapamięta tego spotkania za sprawą stołecznych kibiców… Dzięki nim młody chłopak, który wybrał się na mecz wraz z ojcem, ma „pamiątkę” w postaci rozwalonego od kamienia policzka… Zatem gratulujemy tym, którzy są bez winy, ale pierwsi rzucili kamieniem. Jednak szczytem hipokryzji jest śpiewanie 5 minut po tym incydencie do nas – „kamieniarze”…

W międzyczasie na młynie zapłonęła jakaś zabłąkana raca, a chwilę później nastąpiła kumulacja spięć pomiędzy sektorem nr 5, a klatką, z której dwie osoby odważyły się na przeskoczenie pierwszej bramki, natomiast więcej skupiło się na rzucaniu kamieniami, które już po chwili latały z dwóch stron. Legia była zdeterminowana trzęsieniem płotu i tylko na tym się skończyło, bo zatrzymywało ich raptem kilku ochroniarzy. Ze strony Ruchu zbiegło się trochę towarzystwa, pękła brama i we wszystko wtrącili się nieproszeni goście z spod znaku W11, którzy gazem próbowali udowodnić swoją „rację”. Dodatkowo użyte zostały granaty hukowo-rozpryskowe, a podobno pirotechnika jest zabroniona. Zatem który milicjant otrzyma zakaz stadionowy!? 😉 W czasie całego zajścia „Legioniści” kilkukrotnie skandowali „Zostaw kibica”.

Niestety cała akcja nie miała jakiegokolwiek prawa bytu, a jedyna konsekwencja całego zajścia to zatrzymane po meczu oraz rano osoby. Niestety przez lata nie zmieniają się metody, czyli kilku kapowników na policyjnym etacie wskazuje palcem, kogo wciągnąć do suki, czyli typowy cyrk na kółkach… Do końca meczu trwały już uszczypliwości wokalne z obu stron.

Po meczu w okolicach stacji Batory uwagę „Szarańczy” zwróciło kilku jegomości w barwach stołecznego klubu, którzy kręcili się obok pociągu. Najprawdopodobniej kilku zakazowiczów, którzy poczuli się zbyt pewnie i robili mały rekonesans. Reakcja mogła być tylko jedna, a do tego nauczka na przyszłość.

Legia:
[…] Od początku meczu w sektorze znajdującym się bezpośrednio za buforem, zaczęła zbierać się chorzowsko-łódzka brać, która po kilkunastu minutach spotkania, wywiesiła na ogrodzeniu transparent skierowany w stronę naszego sektora – „Legio chcecie zostać naszym fanclubem???”. Szybko odpowiedzieliśmy gospodarzom okrzykiem „Żydek, Niemiec i milicjant – to jest wasza koalicja”. Oczywiście nie mogło zabraknąć wzajemnych uprzejmości.
W drugiej połowie chorzowianie, wzorem swoich przyjaciół z RTS-u, zaczęli ciskać w nasz sektor kamieniami. Kilka osób ucierpiało, a kamienie przez kilkanaście minut fruwały w końcu w obie strony. „Niebiescy” po pewnym czasie ruszyli na bramkę za swoją trybuną i byli bliscy wyrwania jej. Zanim jednak to nastąpiło, zza stadionu wybiegły „kaski”, które ustawiły się wzdłuż ogrodzenia na buforze, uniemożliwiając rozwalenie furtki. W tym momencie chorzowianie całą amunicję zaczęli kierować w policję. Ci odpowiadali gazem oraz petardami rzucanymi w sektory gospodarzy (również z gazem). Z naszego sektora intonowane były odpowiednie okrzyki – „Zawsze i wszędzie…” oraz „Hej k…, zostaw kibica”. Po kilkunastu minutach sytuacja uspokoiła się, a chorzowianie opuścili dotychczasowy sektor, przenosząc się bliżej młyna.
[…]
Po meczu, gdy miejscowi opuszczali trybuny i rozchodzili się po swoim mieście, nam pozostało spędzenie na trybunie półtorej godziny, a następnie kolejnych 30 minut na chorzowskim pastwisku. W między czasie dowiedzieliśmy się, że gospodarze postanowili zawiązać nową grupę – szabRownicy, która w niektórych wagonach naszego „specjala” pozostawiła niezły syf. […]

źródło: niebiecy.pl, legionisci.com

,

[Felieton] Post, relacja, oświadczenie… konferencja?

Patrzcie jakich czasów dożyliśmy… Kiedyś informacje o meczach, wyjazdach i awanturach otrzymywaliśmy listownie, czasami telefonicznie jak ktoś sobie przy różnych dziwnych okazjach wyrobił odpowiednie kontakty w Polsce. Największym źródłem wiedzy o kibolskiej Polsce były ziny, których autorzy publikowane informacje też zbierali pocztą. Tą samą drogą ziny kolportowano po kraju. Z czasem popularna stała się wymiana zdjęć. Niekiedy na odwrotach fotek znaleźć można było dane adresowe innych kolekcjonerów. Im dłuższą trasę po Polsce przebywało takie zdjęcie tym więcej informacji na odwrocie można było znaleźć. Teksty w stylu „Wymiana zdjęć, imię i nazwisko, adres, odpis na 100%” można było znaleźć na coraz większej ilości fotek. Sam mam bardzo dużo takich zdjęć, podobnie jak całkiem pokaźną kolekcję zinów. Z absolutnym królem tamtych lat, znaczy się połowy lat 90-tych, zinem „Szalikowcy”, który w 1995 roku miał już kolorową okładkę i kolorową wkładkę ze zdjęciami!

Dopiero później pojawiło się dobrodziejstwo (albo przekleństwo, zależy jak kto to widzi) w postaci internetu. Zaczęły pojawiać się pierwsze strony, często na geocities, pisane w notatniku. Z pierwszymi kibicowskimi zdjęciami publikowanymi w necie. Jeszcze wtedy nikt nie kłopotał się zamazywaniem twarzy, większość postaci ze zdjęć cieszyła się, że są „gwiazdami” internetu. Tak powstało kilka rewelacyjnych stron które jednak nie przetrwały próby czasu i bezpowrotnie zniknęły z wirtualnej sieci. Jest kilka osób w Polsce, które przezornie zapisywały sobie wszystko na dyskach, próbując to zarchiwizować. Ale i to u wielu osób nie przetrwało próby czasu.

Gimby nie znajo! Tak, nie znajo… większość drapie się po głowie zastanawiając co to w ogóle „zin”, klepią teraz po internetach co to „geocities”. A to taki hosting prowadzony zdaje się przez Yahoo… teraz klepią co to Yahoo… wybaczcie, trudno mi powstrzymać się od śmiechu.

Tylko największe awantury przenikały do medialnej świadomości, do ogólnopolskich mediów. Tak było w latach 90-tych np. z awanturą na finale PP Legia – GKS w 1995 roku, z zadymą Lech – Legia ’97, z derbami GKS – Ruch, czy też meczami reprezentacji. Media się rozwijały, więc i zasięg informacji się zwiększał. Rozbestwili się również odbiorcy, którzy w chwili obecnej informację chcą mieć tu i teraz. W dobie smartfonów, kont na FB i TT, informacje obiegną cały glob w przeciągu kilku minut, ba! kilku sekund.

Wydawało się, że szalone lata 90-te były czasami które były najciekawsze. Owszem były, wszystko było prawdziwe, realne, pozycję w kibicowskiej hierarchii trzeba było sobie wyrobić pięściami. Teraz świadomością masowego odbiorcy rządzi medialność. Ten kto sprawniej posługuje się social mediami prowadzi w wyścigu o prawdę. Pierwsi napiszmy i nic nam nie zrobią… Już pal licho relacje z meczów, galerie, video. Do tego się przyzwyczailiśmy, to jednak ważne źródło informacji. Jednak w czasach kiedy każdy FC ma swój profil na FB, część swoje strony www, a klub X ma kilka czy kilkanaście stron i profili, zalew informacji staje się przytłaczający. Siłą rzeczy nie da się z kakofonii medialnego jazgotu wybrać tej informacji która jest rzetelna, która pochodzi od odpowiedniej osoby. I wtedy, i nagle, na scenę wjechała z buta nowa forma kibicowskiego przekazu… „oficjalne oświadczenie”, „oświadczenie osób decyzyjnych” czy też „oświadczenie grup kibicowskich”. Wjechało z buta i pozostało. W tempie błyskawicznym ewoluowało, pojawiły się oświadczenia do oświadczeń, kontr-oświadczenia i uwaga… oświadczenia nieoficjalne.

Co prawda oświadczenia pojawiały się już wcześniej ale dotyczyły posługiwały się nimi stowarzyszenia w walce z medialną nagonką, czy też ekipy kibicowskie walczące ze swoimi klubami. W natłoku wydarzeń którymi żyje cała Polska, zalewu niesprawdzonych informacji, na front walki medialnej rzucono taką formę komunikacji z kibiconetownią. I będzie ich przybywać. Dzisiaj zapewne pojawią się kolejne…

AdamS

, , ,

Torcida Gliwice na temat flag Piasta

Dziś rano na profilu Torcidy Gliwice pojawił się krótki opis wydarzeń które doprowadziły do „przejęcia” dużej ilości flag Piasta Gliwice przez kibiców Górnika:

WIETRZENIE MAGAZYNU W TESCO ARENIE

Kibice Piasta na swój wyjazd do Poznania pojechali autami i busami. W swoim wyposażeniu mieli flagę ”Hooligans Piast”, co mogło sugerować, że pojechały tam nieprzypadkowe osoby.
Kibice Górnika postanowili urozmaicić im ten wyjazd. W tym celu do Poznania udali się obserwatorzy z Torcidy, których zadaniem było śledzenie ruchów przeciwnika. Osoby te zostały zauważone przez kibiców Piasta na stadionie. Fani Piasta spodziewając się atrakcji na trasie, do domów wracają okrężną drogą, co powoduje, że ich wyjazd znacznie się wydłuża.
Kibice Górnika zdegustowani długim czekaniem, dzwonią do Piasta, lecz ich telefony milczą. W końcu postanawiają poczekać pod ich stadionem z nadzieją, że w końcu się pojawią.
Ku zdziwieniu chłopaków z Górnika zebranych pod stadionem Piasta, wychodzi ochroniarz i mówi:
– przywieźliście flagi z wyjazdu?
Po krótkiej konsternacji pada hasło, że ”tak”.
Ochroniarz otwiera bramę stadionu i zaprowadza chłopaków do magazynu. Otwiera kluczem pomieszczenie. Chłopaki widząc szereg flag postanawiają zabrać je ze sobą w celu wyprania. Ochroniarz odpowiada że słusznie, bo jak sam mówił, o flagi trzeba dbać.
Podsumowując.
Prawda jest taka, że każdy z nas wolałby w inny sposób zdobyć barwy rywala. Jednak traktujemy to jako olbrzymi pstryczek w nos w stosunku do fanów Piasta. Pretensje mogą mieć wyłącznie do siebie, że do takiej sytuacji dopuścili.
Niech każdy kibic w Polsce zanim zacznie nas osądzać, sam odpowie sobie na pytanie:
Czy będąc na naszym miejscu nie postąpił by tak samo w stosunku do lokalnego rywala?

źródło: FB/TorcidaGliwice