, ,

Problemy wyjazdowe ŁKS i Widzewa…

Ciekawie zapowiadający się inauguracyjny wyjazd ŁKSu do Wołomina niestety nie dojdzie do skutku. ŁKS oficjalnie zrezygnował z tego wyjazdu po informacji jaką otrzymali z Wołomina. Po ustaleniach władz Huraganu z miejscową policją, kibicom z Łodzi postanowiono przyznać aż… 30 biletów. Tak, całe 30 biletów… Decyzja o tyle dziwna, że na wołomiński kurnik wpuszczano już znacznie większe liczby kibiców gości. Ktoś najwidoczniej uznał, że łatwiej będzie ekipę z Łodzi odstraszyć małą ilością biletów niż męczyć się z zabezpieczeniem spotkania. Szkoda, bo wyjazd do podwarszawskiego Wołomina zapowiadał się dla fanatyków z Łodzi całkiem ciekawie…

Podobny problem mają kibice Widzewa, którzy na mecz w Lubawie otrzymali jedynie 200 biletów, mimo iż zapotrzebowanie jest kilkukrotnie większe. W tym przypadku fanatycy RTSu powinni się akurat cieszyć ponieważ zgodnie z przepisami powinni otrzymać tych biletów znacznie mniej.

twitter

, , ,

Z cyklu „100 meczów…”, Legia Warszawa – GKS Katowice, finał Pucharu Polski, 18.06.1995

Witamy w pierwszej części cyklu „100 meczów które wstrząsnęły Polską”! Jak pisaliśmy już w zapowiedzi tego cyklu, odbędziemy swoistą podróż przez ponad dwie dekady najciekawszych wydarzeń na polskich stadionach. Będzie o meczach reprezentacji, polskich rozgrywkach oraz spotkaniach polskich ekip w europejskich pucharach. Kolejne części cyklu będą prezentowane regularnie, najprawdopodobniej w każdy weekend. Zaczynamy od spotkania z roku 1995 między Legią Warszawa a GKS Katowice jakie odbyło się w finale Pucharu Polski na Łazienkowskiej.

Wiele rzeczy zostało powiedzianych i napisanych o tym spotkaniu, od opinii że to największa zadyma w historii polskiej postkomunistycznej piłki, aż po porównania tego meczu do wydarzeń na Heysel. To porównanie akurat wydaje się być mocno nie trafione, na Łazienkowskiej na szczęście nikt nie zginął, choć awantura była gruba.

Połowa lat 90-tych to „dzikie” czasy na polskich stadionach, dym gonił dym. Policja była bezradna, nie miała skutecznych narzędzi do walki z chuliganami. Uregulowania prawne sprawiały, że zadymiarze byli praktycznie bezkarni. Obecnie mówi się, że najpoważniejszymi konsekwencjami awantury z policją w tamtych latach był wpie*dol w suce i na komendzie oraz w najgorszym wypadku kolegium. Teraz to poważne zarzuty, sanki i nierzadko wyrok.

Przyznam szczerze, że nie pamiętam nawet na jakiej zasadzie wybierano gospodarza spotkań finałowych Pucharu Polski w tamtych czasach. Cóż, tym razem padło na Warszawę, może dlatego, że już zawczasu uznano, że Legia to trofeum zdobędzie i dobrze byłoby celebrować to na Łazienkowskiej. Ciekawostką dla młodszego pokolenia może być fakt, że sektor gości w tamtych latach znajdował się po drugiej stronie stadionu na łuku, dopiero po pewnym czasie uznano, że wygodniej będzie gości doprowadzać i kontrolować od strony kanału i tam właśnie na późniejsze lata przeniesiono sektor gości. Po tej stronie pozostał zresztą do dnia dzisiejszego.

Los chciał, że w finale zmierzyły się Legia i GKS Katowice. Tutaj muszę pokusić się o małą gdybologię, ponieważ niewiele brakowało by zamiast GKS Katowice do Warszawy na finał przyjechał Lech Poznań. Czasy były takie, że finalista PP, w przypadku gdy zdobywca MP wygrywał również PP, grał w europejskich pucharach. Pamiętać też trzeba, że całe rozgrywki Pucharu Polski w tamtych latach odbywały się w systemie jednomeczowym, nie rozgrywano rewanżu na stadionie drugiej drużyny. Ciśnienie w Poznaniu na awans do finału było ogromne. Największe chyba ze strony poznańskich kibiców, którzy już ostrzyli sobie zęby na konfrontację ze znienawidzoną Legią. Połowa lat 90-tych to był okres w którym chuligańska ekipa Kolejorza znajdowała się na fali wznoszącej, było o nich coraz głośniej, co potwierdziły liczne awantury tamtych lat, dość by wspomnieć o dwóch konkretnych dymach na Bułgarskiej (de facto oba przy okazji meczów z Legią) w latach ’96 i ’97.

Niestety Lechowi nie dane było pojawić się w Warszawie, to za sprawą dziwnych sportowych decyzji podczas tamtego półfinałowego meczu. Trener Kolejorza Romuald Szukiełowicz przed karnymi zmienił bramkarza który miał być jego asem w rękawie. Poznańska publiczność po dziś dzień bluzga na tamtą decyzję. Lech przegrał serię rzutów karnych przed ponad 15 tysiącami kibiców i do Warszawy pojechać mógł GKS Katowice.

Nigdy nie dowiemy się jak mógłby wyglądać tamten finał przy obecności ekipy Lecha. Równie dobrze mogłoby odbyć się bez najmniejszych incydentów, choć w to trudno uwierzyć. Wielu warszawskich fanów długo żałowała, że miejsce Lecha w klatce zajęła katowicka GieKSa. Gdyby wydarzenia toczył się tak jak to miało miejsce, można byłoby się spodziewać jeszcze grubszej awantury.

W zależności od źródeł które relacjonują tamte wydarzenia różna jest liczba kibiców gości. W zinach znaleźć można liczby od 430 do nawet 700 osób na sektorze gości. Przyznacie, dość duża rozbieżność. Faktem jest, że GKS miał w Warszawie tego dnia pecha. Już przed meczem tracą dwie flagi, w trakcie meczu kolejne dwie. Jak to zwykle bywa w przypadku relacji z tamtych lat, pojawiły się różne wersje dotyczące ilość flag straconych przez GieKSę. Wg. innych źródeł w ręce Legii wpadły tylko trzy fany. Po końcowym gwizdku z Żylety wysypują się kibole i biegną prosto pod sektor gości by dobrać się do przyjezdnych, gdzie zanim zdążyli cokolwiek zdziałać pojawia się duży oddział policji. Nie mogąc zaatakować GieKSy cały impet ataku skierowany zostaje w stronę interweniującej policji. Leci w nich wszystko co było pod ręką; krzesełka wyrwane z Żylet, drewniane ławki, kamienie i jakieś pręty.

Według relacji Legionistów, gdy ci walczyli z policją, z sektora gości słychać było „Jebać Legię”… W miarę rozwoju wydarzeń z Żylety i pozostałych sektorów wybiega coraz więcej osób, na murawie z policją awanturuje się już ok. 400 osób. Nie radzącej sobie z tłumem prewencji na odsiecz ruszają mundurowi na koniach, w które również leci trochę przedmiotów. W końcu na płytę boiska wyjeżdżają polewaczki, które na chuliganach nie robią absolutnie żadnego wrażenia. Słowem apokalipsa. Żadne słowa nie oddadzą tego co działo się tego dnia na stadionie jak zdjęcia, których kilkanaście znajdziecie poniżej.

Oddajmy teraz głos uczestnikom tamtych zajść. W pierwszej kolejności dwa skany z zinów „No Name” oraz „Szalikowcy”:
zin-noname-0001 zin-szalikowcy-0001Oraz dwie relacje tekstowe kibiców Zagłębia Sosnowiec oraz GKS Katowice, jakie pojawiły się w TMK, a pochodzą z zinów „Bandyci znad Brynicy” oraz „Tifosi”:

„Na ten mecz w Sosnowcu czekano już od dawna. Pojechały dwa autokary plus kibice którzy wyruszyli pociągami. Razem fanów z Sosnowca było ok. 200. Kibole którzy podróżowali autokarami lekko się spóźnili, po drodze obrzucając kamieniami jeden z autokarów GKS-u. Ci co przyjechali pociągami w nocy lub rano zaliczyli kolejno zgony, większość najeb*** leżała pod Zamkiem Królewskim i fontanną pod Pałacem Kultury. „Fiedia” popchnął Legionistom dwie dziewczyny za wino. Na meczu wspaniała atmosfera, doping, race. Legia zdobyła Puchar Polski. Potem zaczyna się szaleństwo, a po szaleństwie… zadyma, jedna z większych w ostatnim czasie w kraju. Atak kibiców na GKS i policję. Dupy dali kibice GKS-u, którzy nic nie zrobili. Dla większego efektu użyto armatek wodnych, które potem zostały uszkodzone! Do akcji zostały włączone oddziały pał na koniach. Zadyma cały czas rozgrywała się na płycie boisk, potem przeniosła się poza stadion, na ulice Warszawy, gdzie policja miała już zdecydowaną przewagę. Zaczęło się pałowanie, spisywanie i zgarnianie. Powrót do Sosnowca pociągami i autokarami. Po drodze w jednym ze sklepów na stacji CPN-u znika towar z półek za który nic nie płacimy.”

„Do Warszawy prawie wszyscy kibice GKS-u pojechali autokarami, ale byli też tacy, co jechali pociągiem. Na każdym zajeździe wielkie bydło, kradzieże, demolki. Przed Warszawą pały zatrzymały autokary. Czekaliśmy na resztę GieKSy by wspólnie wjechać do stolicy. Wszyscy kibole wyszli na drogę, wspólny śpiew i zablokowaliśmy trasę na 15 minut. W Warszawie kibole Legii rzucali kamieniami i w większości autokarów powybijali szyby. Na meczu nas ponad 600 osób. Legia skasowała z płotu flagę. Potem jeszcze parę razy, ale od razu leciały na nich ławki. Po meczu kibole Legii wyszli na boisko i od razu duża ilość Legionistów ruszyła do nas. Ostra wymiana kamieni, a potem wojna kibiców Legii trwała już tylko z pałami. Droga do Katowic była podobna, jak ta do Warszawy.”

Konsekwencje tej niemałej przecież awantury to, z perspektywy czasów obecnych, „tylko” 31 zatrzymanych osób i zamknięcie stadionu aż na jedno spotkanie. Wyobrażacie sobie jaka histeria zapanowałaby w mediach gdyby taka zadyma odbyła się teraz? Przypomnijcie sobie reakcje po finale Lech – Legia w Bydgoszczy…
201206262108_1 201206262108_2 201206262109_3 201206262109_4 201206262109_5 201206262109_6 201206262109_7 201206262109_8 201206262109_10 201206262110_11 201206262111_12 201206262111_13 201206262111_14 201206262111_15 201206262112_16 201206262112_17
Zdjęcia pochodzą ze strony hooligans.cz, ale niestety nie wiemy nic na temat ich autorów, a szkoda bo uwiecznili jedną z największych o ile nie największą awanturę lat 90-tych.

,

Zapowiedź książki „To my chuligani”

Wkrótce każda kibicowska biblioteczka będzie mogła wzbogacić się o kolejną pozycję! Jeden z fanatyków Chobrego Głogów postanowił spisać wspomnienia szalonych lat 90-tych. Na stronie kibiców Chrobrego znajdziemy taką zapowiedź tej książki:

Na wrzesień zaplanowana jest premiera książki „To My Chuligani”, w całości napisanej przez jednego z kibiców Chrobrego Głogów. Jak informuje autor na facebookowym profilu, książka skupia się na szalonych latach 90-tych i wszystkim tym, co związane z ruchem kibicowskim w tym czasie.

To my chuligani, to książka która zabiera nas w dzikie i niesamowite dla polskiego ruchu kibicowskiego lata 90-te. Bohaterem jest młody kibic, który przychodzi na mecz w wieku kilku lat i od tamtego czasu, zaczyna chłonąć atmosferę stadionu. Przeżywa to, z czym do dnia dzisiejszego spotykają się młodzi kibice. Ucieczki z domu, alkohol, narkotyki i codzienne awantury. Bez ustawek, bez kalkulacji. Czysty ogień! Czysta adrenalina! Do czego może go to doprowadzić? Tego dowiecie się już we wrześniu.

„Dostaję zapytania z prośbą o informację z jakimi ekipami będzie miał styczność główny bohater książki. W związku z tym, że jest ona dosyć mocno osadzona w realiach tamtych czasów, praktycznie z każdą ekipą , która przejeżdżała przez Głogów. Z racji byłych zgód będzie Widzew, Petrochemia, Moto Jelcz Oława oraz KKS Kalisz. Poza tym Wisła Kraków, Legia Warszawa, Miedź Legnica, Śląsk Wrocław, Dozamet Nowa Sól, Gwardia Koszalin, Zagłębie Lubin, Lech Poznań, Górnik Wałbrzych, Falubaz Zielona Góra, ŁKS i wiele wiele innych ekip głównie z zachodniej części Polski.”

Więcej informacji na temat książki na profilu FB/tomychuligani
twitter

,

Odszedł „Kraja”, jeden prekursorów ruchu kibicowskiego w Białymstoku

Smutne wieści dotarły z Białegostoku, w wieku 53 lat zmarł Dariusz Krajewski „Kraja”, jedna z najważniejszych postaci w historii ruchu kibicowskiego na trybunach Jagiellonii. Warto przeczytać wspomnienie o tej ważnej dla całej Jagi postaci:

„Był rok 1975 Jagiellonia awansowała na zaplecze ekstraklasy. Przez trzy lata gry w ówczesnej drugiej lidze nie narzekano na frekwencję , kibice białostoccy nie byli jednak zorganizowani. Do Białegostoku przyjeżdżały grupy kibiców z innych miast. Na jednym ze spotkań któryś z miejscowych widzów brzydko i głośno wykrzyczał swoją opinię o przyjezdnych. Reakcja jednego z gości była następująca , wstał przebrnął przez kilka rzędów białostockich widzów następnie wymierzył prawego sierpowego krzyczącemu i spokojnie przez nikogo nie zaczepiany wrócił na swoje miejsce. Zdarzenie to mocno zapadło w pamięć kilkunastoletniemu Darkowi i było jednym z impulsów do próby wyłonienia z biernych widzów prawdziwych kibiców gotowych na to żeby Jagiellonię dopingować zarówno w meczach w roli gospodarza jak również wyjazdowych. Założeniu zorganizowanej grupy kibiców poświęcał cały swój czas. Efekty przyszły szybko , już pod koniec lat siedemdziesiątych piłkarze naszej drużyny byli wspierani dopingiem zarówno na meczach w Białymstoku jak też wyjazdowych. W roku 1983 po trzecim już awansie białostoczan do drugiej ligi kibice byli już tak dobrze zorganizowani że ku zdziwieniu miejscowych odwiedzali wszystkie stadiony w kraju podążając za swoją drużyną. U Dariusza Krajewskiego w mieszkaniu przy Towarowej mieściło się biuro informacji wyjazdowej , numer telefonu pamiętny jest do dzisiaj 410343. Kraja jako jedyny miał wówczas telefon. W mieszkaniu na osiedlu Piasta odbywały się również spotkania kibicowskie na których uczył uczestników dopingowania, opowiadał o historii piłki nożnej i uświadamiał wszystkich jak obrzydliwa jest komuna. Skomplikowane życiowe losy rzuciły go w połowie lat dziewięćdziesiątych do Lublina , mimo znacznej odległości jak tylko był w okolicy odwiedzał białostocki stadion. Był bez wątpienia najbardziej charyzmatyczną i inteligentną postacią w historii kibiców Jagiellonii , kto Go znał to wie, kto Go nie poznał niech żałuje bo wiele stracił. W maju bieżącego roku miał dwa marzenia , chciał obejrzeć Mistrzostwa Europy i Olimpiadę, a że marzenia spełniają się w przeważnie w połowie to olimpiady już nie zobaczy”

jagiellonia.net

,

W Olsztynie spodziewają się kompletu na meczu PP z Ruchem Chorzów

Bardzo ciekawe losowanie Pucharu Polski dla olsztyńskiego Stomilu. Po wyeliminowaniu ROWu Rybnik, Stomil na własnym stadionie zmierzy się z chorzowskim Ruchem. Władze klubu i kibice spodziewają się kompletu widowni na tym spotkaniu. Ruch jest dla Stomilowców atrakcyjnym przeciwnikiem, władze klubu zdecydowały się na to spotkanie podnieść ceny biletów. Mimo tego, na stadionie oczekiwany jest komplet publiczności.

W kolejnej rundzie na zwycięzce tego spotkania czeka lepsza drużyna z pary Podbeskidzie – Lech Poznań. Nawet w przypadku awansu ekipy z Olsztyna i zwycięstwa Kolejorz, kibicom Stomilu nie będzie dane pojawić się w Poznaniu, ponieważ na Lecha nałożono po finale PP karę w postaci nakazu rozgrywania spotkań PP w obecnej edycji bez udziału publiczności.

twitter

, ,

Mobilizacja Cracovii na hokejową Ligę Mistrzów

Mobilizacja w Krakowie. Nie na derby z Wisłą, na nie mobilizacja jest oczywista. Fanatycy Cracovii mobilizują się już na historyczne wydarzenie jakim będą w Krakowie spotkania hokejowej Ligi Mistrzów. Oczywiście z udziałem Cracovii. Tauron Arena w której Cracovia rozegra swoje mecze może pomieścić nawet ponad 22 tysiące widzów. Nie wiemy jaka ilość biletów została przygotowana na te spotkania. Wiemy natomiast, że Cracovia mocno mobilizuje się by wesprzeć swoich hokeistów i pomóc im w walce o awans do kolejnej fazy rozgrywek. Na stronie stowarzyszenia „Cracovia to My” pojawił się apel do wszystkich fanów Pasów. Poniżej jego część:

„Zawaliliśmy. Zawaliliśmy cały poprzedni zasadniczy sezon. Teraz piszę do Ciebie. Tak, właśnie do CIEBIE! Nie uważasz, że ktoś, kto rozsławia nasz Klub na całą Europę, kto zostawia całe serce na lodzie, kto ryzykuje zdrowie i często gra z kontuzjami, bo dla nich złamany nos czy wybity ząb jest jak siniak na nodze, zasługuje na największy szacunek? Czy dałeś z siebie wszystko w poprzednim sezonie? Czy odpłaciłeś im się jakoś za ten sukces? TERAZ MASZ SZANSĘ SIĘ ZREHABILITOWAĆ! To właśnie dla tych facetów musimy zrobić piekło na tej hali!”

źródło: tylkocracovia.pl

twitter

,

Napoli – OGC Nice 01.08.2016

Zorganizowany z okazji 90-lecia założenia klubu SSC Napoli mecz między gospodarzami a francuskim klubem OGC Nice miał bardzo ciekawą oprawę. Choć na trybunach nie było kompletu widzów, nie zabrakło konkretnego pokazu piro na trybunach czy fajerwerków na murawie. Sprawdźcie fotki z tego spotkania!
napoli-nice-0001 napoli-nice-0002 napoli-nice-0003 napoli-nice-0004 napoli-nice-0005 napoli-nice-0006 napoli-nice-0007 napoli-nice-0008

,

APOEL – Rosenborg 02.08.2016

Kolejny fajny mecz w eliminacjach do Ligi Mistrzów, APOEL podejmował Rosenborg. Z typowo piłkarskiego punktu widzenia to jedno z ciekawszych spotkań w dotychczasowych eliminacjach. APEOL musiał odrobić jedną bramkę straty, którą strzelił dopiero w 91 minucie, po czym ku uciesze kibiców dorzucił kolejne dwie, w 96 i 99 minucie. Nie trudno sobie wyobrazić co działo się w końcówce meczu na trybunach w Nikozji… Wcześniej kibice gospodarzy zabawiali się całkiem przyjemnie odpalając piro i trochę zadymiając trybuny.
apoel-rosenborg-0001 apoel-rosenborg-0002 apoel-rosenborg-0003 apoel-rosenborg-0004 apoel-rosenborg-0005 apoel-rosenborg-0006 apoel-rosenborg-0007

,

Crvena Zvezda – Ludogorets 02.08.2016

Kolejny mecz Crveny Zvezdy w europejskich pucharach z kolejną oprawą skierowaną przeciwko decyzji UEFA o przyjęciu Kosowa w struktury europejskiej unii piłkarskiej. Co prawda bez pirotechniki ale rozmach robi ogromne wrażenie. Kartoniada na wszystkich trybunach, a na łuku za bramką transy z wyciągiem z przepisów UEFA.

Za sprawą gospodarzy przebije mieli piłkarze bułgarskiego klubu, którym w noc przed meczem zorganizowano pobudkę odpalając przed hotelem trochę pirotechniki. W dniu meczu podczas ich przejazdu na stadion kilku miejscowych desperatów próbowało porwać się na autokar wiozący piłkarzy gości na mecz.

Niestety Crvena przegrywa po dogrywce 2:4 i żegna się z eliminacjami do Ligi Mistrzów, na pocieszenie pozostanie im 4 runda eliminacji do Ligi Europy.
crvena-ludogorets-0001 crvena-ludogorets-0002 crvena-ludogorets-0002a crvena-ludogorets-0003 crvena-ludogorets-0004 crvena-ludogorets-0005 crvena-ludogorets-0006 crvena-ludogorets-0007 crvena-ludogorets-0008